poniedziałek, 29 czerwca 2015

Czerwcowy projekt denko :)

Jak co miesiąc mam dla Was kolejny projekt denko. Trochę się tego nazbierało i dzisiaj z czystym sumieniem mogę się pozbyć tych oto pustaczków ;)


WŁOSY:

1. Szampon rekonstruujący do włosów bardzo zniszczonych z tendencją do rozdwajania |Elseve| - kupiłam ten szampon jeszcze w tamtym roku i szczerze mówiąc rzadko po niego sięgałam. Od jakiegoś czasu nie przepadam za tak mocno oczyszczającymi szamponami, po ich użyciu szybciej przetłuszczają mi się włosy i często czuję podrażnienie skóry głowy. Szampon w ostateczności zużyła moja mama, która nie przywiązuje większej uwagi do stosowanych szamponów. Moim zdaniem średniak, którego nie kupię ponownie
2. Kremowa odżywka do włosów suchych i niezdyscyplinowanych |Elseve| -  w ostatnim denku pokazywałam Wam szampon z tej serii z którego nie byłam zadowolona. Z odżywką jest podobnie... Okropnie przeszkadzał mi jej zapach, który jak na złość długo utrzymywał się na włosach, przez co niechętnie po nią sięgałam. Zastosowana po myciu nie dawała jakiś spektakularnych efektów, dlatego najczęściej używałam jej przed myciem, lub mieszałam ją z innymi półproduktami. Wtedy dawała jako taki efekt, sama niestety była za słaba. Nie kupię ponownie
3. Płyn do kąpieli i szampon do włosów 2w1 |Babydream| - od początku byłam ciekawa tego produktu, tym bardziej, że mogłam go stosować razem z Dominikiem. Obawiałam się jedynie jego pojemności, ponieważ jest to tylko 125 ml, a chcąc go stosować do mycia włosów wystarczyłby mi zaledwie na kilka razy. Żeby wyrobić sobie o nim jakieś zdanie umyłam nim 2 razy włosy i spisał się podobnie jak zwykły szampon Babydream. Po przetestowaniu na sobie produkt przejął Dominik i u niego spisał się rewelacyjnie. Gdy mój syn miał dłuższe włosy to po każdej kąpieli i myciu włosów niesamowicie błyszczały, były bardzo miękkie, sypkie i gładkie. Jeszcze po żadnym szamponie nie były tak śliczne ;) Obecnie ma króciutkie włosy więc efekt nie jest, aż tak zauważalny. Plusem jest również wygodne opakowanie, a piana, którą tworzy szampon jest spora i bardzo zbita. Kupię ponownie, ale raczej ze względu na Dominika, dla mnie jest za mało ekonomiczny. 
4. Gliceryna - używałam jej na dwa sposoby; mieszałam z wodą i pryskałam nią włosy przed olejowaniem, lub dodawałam do masek/odżywek i innych półproduktów. Gliceryna świetnie nawilża i wygładza włosy, sprawia, że są miękkie w dotyku i nie są obciążone. Dodatkowo wzmacnia działanie masek i jej działanie nie jest tylko chwilowe. Z pewnością kupię ponownie

TWARZ:

5. Łagodny żel do mycia twarzy i oczu do skóry wrażliwej, normalnej i mieszanej |Tołpa| - wspominałam Wam już o tym żelu w PEREŁKACH MAJA. Nadal uważam, że jest to świetny produkt, który łagodnie oczyszcza, nawilża i odświeża twarz. Szkoda tylko, że jest trochę mało wydajny, ale w przyszłości planuję kupić go ponownie.   
6. Duo-hialuronowy płyn micelarny do każdego rodzaju skóry |Yoskine| - TUTAJ przeczytacie jego recenzję. Niestety nadal podtrzymuję to co napisałam o nim kilka tygodni temu, dobrze sobie radzi ze zmyciem makijażu, ale niestety okropnie szczypie w oczy. Nie kupię go ponownie, bo znalazłam już swojego ulubieńca w tej kategorii. 
7. Nawilżający krem matujący 25+ |Ziaja| - mam ten krem od kilku długich miesięcy i mimo, że nie używałam go regularnie uważam go za bardzo dobry produkt. Wspominałam Wam o nim jeszcze w ULUBIEŃCACH poprzedniego roku. Kupię go ponownie, ponieważ lubiłam w nim to że nawilżał moją skórę jednocześnie ją matując i to że świetnie się sprawdzał pod makijaż. 
8. Bawełniane chusteczki kosmetyczne do pielęgnacji twarzy |Tami| - o tym jakie zastosowanie znalazłam dla nich w swojej pielęgnacji pisałam TUTAJ. Ostatnio również StylizacjeTV wspominała o tych chusteczkach w swoim filmie o wieczornej pielęgnacji. Są to te same chusteczki, tylko moje pudełko było zastępcze, a Karoliny jest oryginalne ;) Na prawdę wart uwagi produkt, który kiedyś pewnie kupię ponownie


9. Płyn do kąpieli Caramel Waffle |Luksja| - przecudowny, przepięknie pachnący i tworzący sporą pianę płyn. Nie wysuszał mojej skóry, był wydajny ponieważ opakowanie zawiera litr płynu, jego cena nie jest wygórowana, a zapach jest przyjemny i bardzo umila kąpiel. Kupię ponownie, bo na prawdę warto ;)
10. Mleczko do kąpieli dzika róża i masło shea |Avon| - konsystencja troszkę gęstsza niż w przypadku płynów do kąpieli tej marki, ale dzięki temu mleczko jest bardziej wydajne. Zapach nie przypominał typowe róży, był dość intensywny i słodki, ale przypadł mi do gustu. Może kiedyś kupię ponownie
11. Żel pod prysznic marakuja i brzoskwinia |Balea| - słodki, owocowy i orzeźwiający zapach. Jak dla mnie żel był trochę zbyt płynny, ale poza tym lubiłam go używać. Również nie zauważyłam żeby przesuszał mojej skóry. Jak będę miała okazję to kupię ponownie, ale raczej się skuszę na inny zapach. 
12. Żel pod prysznic z ekstraktem z owoców malin |Isana| - był to chyba najpiękniej pachnący żel Isany ze wszystkich, które wcześniej miałam okazję używać. Poza tym spisywał się jak każdy inny żel z Isany. Bardzo lubię te żele, ponieważ są tanie, mają ciekawe zapachy i świetnie się u mnie sprawdzają - kupię ponownie


13. Sezamowy olejek do ciała |Neutrogena| - niestety jest to najgorszy produkt w dzisiejszym denku i do tego najdroższy, ponieważ kosztuje 40 zł. Kompletnie się u mnie nie sprawdził i męczyłam się z jego zużyciem kilka długich miesięcy. Szkoda mi było go wyrzucić i szukałam dla niego różnych zastosowań, ale w żadnym się nie spisał. Stosowany na ciało nie dość, że się w ogóle nie wchłaniał to dodatkowo tylko wysuszał moją skórę zamiast ją nawilżać. Gdy dolewałam go do kąpieli było tak samo, skóra była ściągnięta i sucha. Wypróbowałam go również na włosach, niestety później przez następne tygodnie musiałam je mocno nawilżać, bo zrobił z nich totalne siano. Moczyłam w nim także ręce i stopy, ale i tutaj totalnie się nie sprawdził. Jak dla mnie okropny bubel, który zamiast nawilżać okropnie wysusza dosłownie wszystko. Nie kupię ponownie
14. Peeling do stóp sorbet z papai |Avon| - raczej delikatny z niego zdzierak, ale lubiłam go używać. Miał przepiękny zapach i malutkie drobinki, wygładzał stopy, pozostawiał je gładkie i miękkie. Może kiedyś kupię go ponownie
15. Hipoalergiczna pianka do higieny intymnej |Biały Jeleń| - jest to zdecydowanie najbardziej ekonomiczny produkt tego typu z jakim miałam do czynienia. Pianki używałam regularnie przez ponad pół roku! Mimo, że na początku sprawiała wrażenie mało wydajnej okazało się że jest kompletnie inaczej. Pianka była delikatna, ale skuteczna w działaniu, miała wygodne opakowanie i przyjemny zapach. Nie mam się do czego przyczepić, świetny produkt, który z przyjemnością kupię ponownie.  
Znacie coś z mojego denka? Jak Wam poszło w czerwcu z użyciami? ;)

sobota, 27 czerwca 2015

Zaginiona paczka Rimmela || Rossmann - Program Nowości || Zamówienie z drogerii internetowej.

Nie wiem co się stało, ale mój ostatni paznokciowy post zniknął ;| Chciałam odpowiedzieć na zaległe komentarze, ale nie ma ani komentarzy, ani zdjęć, ani nic. Trochę mi przykro, bo nie wiem jak to się stało, a do posta przyłożyłam się tak jak do każdego innego. Może Wy wiecie o co tu chodzi?

Dzisiaj pokażę Wam pierwszą część nowości z tego miesiąca - zdecydowanie tą ciekawszą. Postanowiłam tym razem razem z innymi nowościami pokazać również paczuszkę z Rossmanna ;)

Jakiś czas temu dostałam się do grona Inspiratorek Rimmela, jak w sumie bardzo duża ilość innych dziewczyn. Pewnie Was nie zdziwi zawartość paczuszki, ponieważ ten duet opanował już Instagram i sporą część blogów kosmetycznych. Niestety miałam mały problem z moją przesyłką, dotarła do mnie z około 2 tygodniowym opóźnieniem. Po jakimś tygodniu oczekiwania na paczkę napisałam do Rimmela, który obiecał, że wyjaśni sprawę i kosmetyki na pewno do mnie wkrótce dotrą. Po kolejnych kilku dniach doczekałam się kuriera i w końcu mogłam zabrać się za testowanie jak pozostałe Inspiratorki ;) 

Do testowania otrzymałam maskarę Wonder'Full Wake Me Up, oraz rozświetlający podkład Wake Me Up o numerku 100 Ivory. Bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzi u mnie ten duet, bo z tego co czytałam spora część dziewczyn jest z niego zadowolona. Jeśli któraś z Was również otrzymała taki pakiet koniecznie dajcie mi znać jak się u Was spisuje! ;)



Od wczoraj jestem w posiadaniu kolejnego pudełka z Programu Nowości. Szczerze mówiąc jestem bardzo zadowolona z jego zawartości. Przy wyborze zestawu nie byłam do końca przekonana do niektórych produktów, ale od wczoraj zdążyłam zmienić zdanie ;) Tym razem trafiło mi się 7 produktów, ostatnio razem z dodatkowymi nowościami miałam do napisania 13 recenzji! Cieszę się że teraz jest ich mniej, a produkty są bardziej konkretne ;)

1. Power Volume, szampon do włosów cienkich bez objętości |Schauma| (8,99 zł) - kolejna butla wielkiego szamponu. Znając życie podzielę się nim z mamą ;)
2.  Power Volume, spray do włosów cienkich bez objętości |Schauma| (19,99 zł) - do duetu z szamponem. 
3. Derma SPA, Youthfull Vitality krem do ciała przywracający skórze sprężystość oraz młodzieńczy blask |Dove| (nie znam ceny) - chyba w każdym z pudełek zawsze trafia mi się jakiś balsam/olejek do ciała. Mimo to jestem ciekawa kremu do ciała z Dove, po pierwszym użyciu czuję, że się polubimy.
4. Max Repair, regenerujące serum do paznokci |Evree| (14,99 zł) - obecnie bardzo mi się przyda jakieś serum do paznokci, bo nadal są osłabione i często płatają mi figle.
5. Color Tattoo cień do powiek odcień Vintage Plum 97 |Maybelline New York| (24,99 zł) - nie jestem przekonana czy to do końca mój kolor, ale może akurat mi podpasuje ;)
6.  Life is now, woda toaletowa dla kobiet |Mexx| (105,99 zł) - kolejny zapach do kolekcji. Tym razem chyba w każdym zestawie znajdował się jakiś zapach, ja wybrałam Mexxa, ponieważ Playboy nie bardzo mnie kusi. Zapach wybierałam w ciemno, ale coś czuję, że trafiłam idealnie!
7. Body Collection, kokosowy peeling solny |Lirene| (14,99 zł) - chyba pierwszy raz mam do czynienia z solnym peelingiem. Jestem ciekawa czy się sprawdzi.
  

Tutaj możecie zobaczyć odcień cienia z bliska. Jest to śliwka z domieszką szarości i brązu, całkiem ciekawy kolor ;) 


Na koniec chcę Wam pokazać moje zamówienie ze strony cocolita.pl. Długo za mną chodziło to zamówienie, aż w końcu na początku czerwca je zrealizowałam. Jestem bardzo zadowolona z jakości, obsługi firmy i z produktów, które wybrałam :) Za całe zamówienie wraz z kosztami wysyłki zapłaciłam 112 zł, więc uważam to za całkiem niezły deal. Mogę spokojnie już skreślić kilka rzeczy z mojej listy must have, z czego bardzo się cieszę ;)

We wrześniu mamy wesele bardzo bliskiej osoby i chciałabym na tą okazję mocniej podkreślić swoje oczy. Zamówiłam więc swoje pierwsze sztuczne rzęsy, wybór padł na polecane Ardell Demi Wispies oraz przezroczysty klej Duo. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak nauczyć się je przyklejać ;D
Skusiłam się również na dwa pierwsze pędzelki Hakuro o numerkach H50s i H85. Szczerze mówiąc trochę trudno jest mi się przyzwyczaić do nakładania podkładu zbitym i płaskim pędzelkiem, ale trening czyni mistrza :) Wcześniej używałam dłoni, języczkowego pędzla, lub jakiś zwykłych gąbeczek, ale nie do końca byłam zadowolona z tych metod.
Ostatnim produktem jest każdemu znana szczotka Tangle Teezer. Baaardzo długi czas wzbraniałam się przed jej zakupem. Moja siostra od prawie 3 lat posiada tą szczotkę i nigdy nie mogłam się do niej przekonać. Obecnie gdy moje włosy są w lepszym stanie niż kiedyś szczotka "daje radę". Wcześniej sprawiała wrażenie, że czesze moje włosy tylko z wierzchu, szarpie je i jeszcze bardziej puszy. Jestem w fazie testów, ale powoli się do niej przekonuję. Wiem, że spora część z Was kocha te szczotki, ale u mnie miłość przychodzi z czasem ;D 


Ok to tyle jeśli chodzi o najciekawsze nowości z tego miesiąca ;)
Wpadło Wam coś w oko? ;)

Mam nadzieję, że ten post nie zniknie jak ostatni ;|


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Aktualna pielęgnacja twarzy - czerwiec '15.

Witajcie Kochane po tygodniowej przerwie. Ostatni tydzień zleciał mi w mgnieniu oka, w sumie każdy dzień, tydzień, miesiąc goni jak szalony i powoli zaczyna mnie to przerażać. Poza tym 3 dni spędziłam z Dominikiem poza domem i nie miałam głowy, ani czasu do pisania. Dzisiaj natomiast wracam do Was z nową siłą, energią i pomysłami ;) 


Opowiem Wam co nieco o aktualnej pielęgnacji mojej twarzy. Ostatni taki post pojawił się już prawie rok temu, bo w sierpniu '14. Od tego czasu zmienił się praktycznie cały mój arsenał kosmetyczny i pasowałoby uaktualnić nieco ten temat ;) 
Jak możecie zauważyć na pierwszy rzut oka używam zupełnie innych kosmetyków niż kilka miesięcy temu przy czym ich ilość jest 2-3 razy obszerniejsza. Jest to spowodowane większą świadomością jeśli chodzi o pielęgnację i potrzeby mojej cery. Znaczenie ma również to że nie lubię trzymać się jednego kosmetyku, lubię mieć wybór i stosować różne produkty naprzemiennie. Jestem kobietą, szybko się nudzę nie lubię być skazana na dany kosmetyk aż go wykończę. 
W przypadku takiego postu muszę również wspomnieć, że moja cera jest mieszana w kierunku suchej


Rano używam żelu oraz toniku, wieczorem gdy mam makijaż to oprócz tego posilam się jeszcze płynem micelarnym. Obecnie wykańczam łagodny żel do mycia twarzy i oczu z Tołpy, o którym wspominałam Wam w ostatnich ulubieńcach. Jestem z niego bardzo zadowolona i pewnie za jakiś czas jeszcze do niego wrócę. Naprzemiennie używam żelu-kremu do mycia twarzy z Nivei do którego konsystencji ciągle nie mogę się przyzwyczaić. Wolę nie stosować go dwa razy dziennie, bo boję się że może mnie zapchać. Muszę się zaopatrzyć w coś nowego. 
Po użyciu żelu używam toniku antybakteryjnego nuno z Ziaji, który bardzo polubiłam. Testuje również tonik oczyszczający przeciw niedoskonałościom z Mixy, który jest 2-3 razy droższy od Ziaji, a nie sprawdza się u mnie nawet w połowie tak dobrze jak ten pierwszy.   
Na wykończeniu mam duo hialuronowy płyn micelarny z Yoskine, którego temat wyczerpałam TUTAJ. Używam go na zmianę z płynem micelarnym 3w1 z owsem z Green Pharmacy, który spisuje się trochę lepiej, ale tak jak poprzednik niestety szczypie moje wrażliwe oczy ;/ Produktem tego typu z którego byłam najbardziej zadowolona i w którym nie znalazłam żadnych wad jest różowa wersja płynu 3w1 z Garniera. Gdy wykończę zapasy wrócę do niego na 100%. 


Do nawilżania twarzy również używam kilku produktów. Z kremów Alterry na noc i na dzień nie do końca jestem zadowolona. Nie podoba mi się ich zapach i to że dziwnie osiadają na skórze, szczególnie krem na dzień kiepsko się wchłania. Po wersję na noc sięgam częściej, szczególnie w dni kiedy potrzebuję czegoś lekkiego, mimo to nie spełnia wszystkich moich oczekiwań. 
Natomiast gdy moja skóra potrzebuję większego i głębszego nawilżenia wybieram kozie mleko krem do cery suchej z Ziaji. W przypadku tego kremu zapach jest cudowny, konsystencja bardzo przyjemna, wchłania się całkiem dobrze i świetnie nawilża. Lubię ten krem, mimo że nie stosuję go każdego dnia.
Pod oczy używam również kremu z serii kozie mleko z Ziaji i także go sobie chwalę. 
Zdecydowanie rzadziej sięgam po olejek do twarzy Granat BIO z Alterry, ponieważ bardzo długo się wchłania przez co mnie denerwuje ;/ Podobnie jest w przypadku kremu z Physiogel, mimo że wcześniej bardzo go sobie chwaliłam, obecnie nie spisuje się już tak dobrze. Podobnie jak w przypadku Alterry długo się wchłania, osiada na skórze i niestety się skrapla... 


Jeśli chodzi o peeling to nadal jestem wierna paście oczyszczającej z serii liście manuka z Ziaji, oczywiście jest to już kolejne opakowanie, nie to samo co rok temu :) W tamtym poście narzekałam, że pasta jest zbyt delikatna i używam jej razem ze szczoteczką do mycia twarzy z Rossmanna, obecnie po szczoteczkę sięgam dość rzadko, a pasta sprawdza się dużo lepiej i jej poziom ścierania jest dla mnie wystarczający. 
Maseczki, których obecnie używam to: rewitalizująca maseczka peel of z chińskim żeń-szeniem z Avonu - nie używam jej zbyt systematycznie, ale nie jest najgorsza i oczyszczająca maseczka Banii Agafii o której pisałam TUTAJ. Staram się również używać maseczek w saszetkach, zazwyczaj są to maseczki nawilżające i oczyszczające. 


Oprócz wyżej wspomnianych produktów gdy jestem w potrzebie sięgam również po te ze zdjęcia wyżej. Gdy chcę się uporać z niechcianym wąsikiem używam kremu do depilacji twarzy z Avonu, który całkiem nieźle się spisuje. Natomiast gdy mam problemy z niechcianymi niespodziankami używam różnych maści. Nie mam większych problemów z trądzikiem na twarzy, niestety od kilku miesięcy mam "trądzik" na linii żuchwy i na szyi. Nie mam pojęcia skąd nagle pojawił się u mnie taki problem. Byłam w styczniu u dermatologa, ale poza zapisaniem 2 maści (1 u góry) nic więcej mi nie powiedział, ani nie zlecił żądnych badań. Problem raz jest bardziej nasilony, raz mniej, ale nadal nie mogę się z nim uporać. Muszę ponownie wybrać się do lekarza ;/ Oprócz maści od dermatologa na zmianę używam Tribioticu i maści cynkowej, ale i to niewiele mi pomaga. 


Do pielęgnacji ust ostatnio używam tylko dwóch produktów. Latem sprawiają mi mniej problemów niż zimą, więc nie muszę im poświęcać dużo uwagi. Zazwyczaj na noc nakładam grubszą warstwę borówkowego masełka z Nivea, lub rumiankowej pomadki z Alterry, dzięki czemu są nawilżone, gładkie i zadbane ;) Jestem bardzo zadowolona z obu produktów :)

Jak wygląda Wasza pielęgnacja twarzy? Jestem bardzo ciekawa ;)

Jeśli ktoś byłby zainteresowany mogłabym również przybliżyć Wam aktualną pielęgnację włosów i ciała, dajcie znać czy ktoś jest ciekawy czego obecnie używam ;)


Wybaczcie mi trochę kiepskie i mało wyostrzone zdjęcia, ale ostatnio mój aparat chyba się za mną droczy ;/

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Słoneczne pazurki | Wyniki mini rozdania ;)

Dawno nie gościłam na swoich paznokciach żółtego lakieru, a że pogoda (do dzisiaj) była w moim rejonie na prawdę piękna pomyślałam, że oprócz słońca na niebie zagości również na moich dłoniach :)


Pierwsze zdjęcie było robione w pełnym słońcu, kolejne już pod zadaszeniem w odrobinie cienia. Miałam zrobionych sporo zdjęć na tle żółtych róż, ale ostatecznie z nich zrezygnowałam, bo wyglądały jakby były prześwietlone ;|


Lakier, którego użyłam to Avon "Lemon Sugar". Wspominałam Wam już, że lubię lakiery tej marki, u mnie spisują się w sumie tak jak każde inne. Moje paznokcie mają to do siebie że prawie każdy lakier utrzymuje się na nich kilka dni, więc w tej kwestii nie mogę narzekać.
Do dzisiejszego manicure użyłam 2 warstw lakieru. Na zdjęciach tego nie widać, ale na żywo można się dopatrzeć delikatnych prześwitów. Do idealnego i pełnego krycia byłyby potrzebne zapewne trzy cienkie warstwy, ja jestem leniem więc zadowoliłam się dwiema ;D
Pędzelek jest długi, średniej grubości i jak dla mnie bardzo wygodny. Kolor lakieru wpasowuje się w moje gusta. Nie jest to odcień brudnych czy zżółkniętych paznokci, jest to piękna i soczysta cytrynka (pastelowo-neonowa) ;)
Pojemność buteleczki to 12 ml, cena około 10 zł
  


Czas na wyniki ostatniego mini rozdania! Wiem, że jeśli brałaś w nim udział to właśnie wyniki najbardziej Cie interesują w dzisiejszym poście ;) Podsumowując: w rozdaniu wzięło udział 39 osób, w tym większość stałych moich czytelników co mnie bardzo cieszy ;) Większym zainteresowaniem cieszył się zestaw nr 1 ;) 

Zestawy zgarniają:


Dziękuję każdej z Was za udział i postaram się za jakiś czas również coś dla Was przygotować ;)

Ewie i Adze gratuluję i właśnie piszę do Was emaila ;))

Jak Wam się podobają moje kanarkowe pazurki? :)

piątek, 12 czerwca 2015

Filmy maja + nowy program.

Jak co miesiąc mam dzisiaj dla Was małą dawkę filmów godnych polecenia. Oprócz tego wspomnę o nowym programie, który ostatnio polubiłam i nadrobiłam już cały pierwszy sezon. 
Zainteresowanych filmomaniaków zapraszam dalej ;)


Jeśli chodzi o filmy to mam Wam do polecenia 4 tytuły. W maju pooglądałam tylko 5 filmów, nadal jakoś nie mam natchnienia. Ogólnie brakuje mi ostatnio czasu na wszystko, na oglądanie czegokolwiek to już w ogóle. 
Ostatnio zapomniałam o trailerach omawianych filmów, dzisiaj już pamiętam o wszystkim! ;)



"MAMA" - film do którego podchodziłam 2 razy. Za pierwszym razem myślałam, że obraz jest "zepsuty", ponieważ jest w formacie 4x4, co na początku utrudniało i ograniczało oglądanie. Jak się później okazało taki efekt był zamierzony, co miało swoje znaczenie w całościowym odbiorze filmu. 
"Mama" to historia owdowiałej matki, która samotnie wychowuje dorastającego i bardzo agresywnego syna, który sprawia jej masę problemów. Chłopak podczas pobytu w zakładzie resocjalizacyjnym narobił sobie kłopotów i po jego opuszczeniu musi ponieść konsekwencje swojego zachowania. W pewnym momencie w ich życiu pojawia się tajemnicza, nieszczęśliwa i zakompleksiona sąsiadka, która dużo zmienia w relacji matka-syn. Pomaga im, a także samej sobie - cała trójka się zaprzyjaźnia i spędza ze sobą coraz więcej czasu. Chłopak, który jest nadpobudliwy i ma ADHD musi się mierzyć z trudami codzienności każdego dnia. Jest zamknięty w sobie, a jego świat jest mocno ograniczony. 
Ogólnie film jest dość trudny, relacja matki z synem jest bardzo zaogniona i czasami przerażająca, a zachowanie chłopaka jest mocno niepokojące. Film zaskakuje swoim temperamentem, obrotem wydarzeń, ale przede wszystkim zakończeniem. Mnie osobiście mocno wbił w fotel i jest to jeden z niewielu filmów w tym roku, który dostał ode mnie ocenę 9/10. Na uwagę zasługuje również muzyka, ponieważ odgrywa tu dużą rolę i jest perfekcyjnie dopasowana do filmu. 



"EX MACHINA" - film z gatunku science fiction, opowiada historię informatyka, który wygrał firmowy konkurs i trafia do laboratorium do swojego szefa. Jest tam świadkiem przeprowadzanych eksperymentów nad stworzeniem sztucznej inteligencji kryjącej się pod postacią kobiety Avy. Ma ludzką twarz i ciało stworzone na wzór kobiecej sylwetki, czuje, myśli i boi się o losy samej siebie. W czasie pobytu informatyka w tajnym laboratorium, okazuje się że sam również jest częścią eksperymentu. Zaczyna mu zależeć na Avie i postanawia ją uratować z rąk swojego okrutnego szefa. Niestety sprawy się komplikują i nabierają niepokojący obrót. 
Film dotyczy tematu rozwoju technologi, sztucznej inteligencji, miejsca człowieka w tym wszystkim i jego zachłanności w odkrywaniu tego co nowe i nieznane. Tajemnicza i melancholijna atmosfera nadaje charyzmy i ciekawości całemu obrazowi, muzyka i obsada również jest jego zaletą.    



"KOPCIUSZEK" - historia znana doskonale każdej z nas, tym razem w kolorowej filmowej i dobrze obsadzonej scenerii. O czym opowiada chyba nie muszę mówić, ponieważ każda ceniąca się dziewczynka słyszała/czytała/widziała historię Kopciuszka. Lily James w głównej roli na początku mnie irytowała, ale z czasem się przyzwyczaiłam. 
Największe plusy filmu to jego główne świetnie odegrane role, piękne krajobrazy, szykowne i efektowne stroje i zrobione z rozmachem królewskie bale. Film jest piękny wizualnie i zrobiony na miarę cudownego Disneya. Przyjemnie się go ogląda i mimo, że historia Kopciuszka jest nam znana na pamięć, przy filmie nie czujemy straty czasu. Idealny dla całej rodziny. 



"CARTE BLANCHE" - rzadko wspominam Wam o polskich filmach, ale tym razem o dziwo coś mnie mile zaskoczyło, a nie rozczarowało jak zazwyczaj. Pewnie część z Was już widziała ten film, lub o nim słyszała, także jestem ciekawa również Waszej opinii. 
Film opowiada o nauczycielu historii, który traci wzrok. Jest to dla niego szok i choroba, która prowadzi do wielu zmian w jego życiu. Nasz bohater Kacper nie ma rodziny - poza bratem i jedyną radością jego życia jest jego praca, która pozwala mu się spełniać. Niestety szybko pogarszający się wzrok utrudnia mu nie tylko pracę, ale i wykonywanie  codziennych podstawowych czynności. Gdy jego brat dowiaduje się o problemach Kacpra ze wzrokiem namawia go by porzucił pracę nauczyciela, na szczęście ten tak łatwo się nie poddaje. 
Piękna historia oparta na faktach, o silnym i upartym człowieku, który mimo ogromnych przeciwności losu walczy o to co sprawia mu radość i nadaje sens życiu. Smutny, ale wartościowy film, z dobrą obsadą i na prawdę godny polecenia.    


"Żony Hollywood" - czyli program którym zainteresowała mnie moja siostra. Nie oglądałam wszystkich odcinków na bieżąco w telewizji. Dopiero po zakończeniu programu (1 sezon - 8 odcinków po 40 minut) zaczęłam go oglądać online na Playarze. W kilka dni nadrobiłam te 8 odcinków i mam nadzieję, że drugi sezon jednak się pojawi ;)
Program opowiada o 5 Polkach mieszkających w Los Angeles, którym skromnie mówiąc bardzo dobrze się powodzi. Kasia - aktorka i producentka filmowa, Kinga - mężatka, która projektuje i sprzedaje ekskluzywną biżuterię, Ewa - żona amerykańskiego aktora serialowego i mama dwóch córek, Iza - pani adwokat, modelka i były króliczek Playboya, Helena - sprzedaje ekskluzywne posiadłości w Malibu, partnerka równie bogatego Argentyńczyka. Każda z Pań zajmuje się czymś innym, ale łączy je niewątpliwie wystawne życie w luksusie. Nie jedna z nas może im pozazdrościć, ale jak się okazuje ich życie nie do końca jest usłane różami. Są ludźmi tak jak my, mają swoje mniejsze i większe problemy, oraz niektóre z nich nadal szukają tego co w życiu najważniejsze czyli miłości :)
Program typowo rozrywkowy, idealny na wieczór po całym ciężkim dniu ;)

Który z filmów już widzieliście, lub który planujecie obejrzeć? ;)

Zdjęcia filmów pochodzą z portalu Filmweb. 

wtorek, 9 czerwca 2015

Zapasy pielęgnacyjne + ODDAM W DOBRE RĘCE ;)

Jakiś czas temu wspominałam, że pokażę Wam moje zapasy kosmetyczne i trochę się z Wami nimi podzielę ;) Dzisiaj w końcu postanowiłam wcielić ten plan w życie ;)
Ogólnie sprawa wygląda tak, że uwielbiam kupować i testować szczególnie produkty do pielęgnacji, ale szczerze mówiąc nie zdawałam sobie sprawy, że nazbierało mi się tego aż tyle! Po moich denkach wiecie, że każdego miesiąca pozbywam się około 15-20 sztuk produktów kosmetycznych, ale moje zapasy i tak nie maleją ;| Sporą ich część zawdzięczam comiesięcznym paczkom z Rossmanna, ale niestety nie jestem w stanie zużywać wszystkiego na bieżąco...


Na zdjęciu wyżej widzicie prawie całą moją pielęgnację, pomijając kilka produktów, które stoją w łazience. Wszystko trzymam poupychane w koszykach, szufladzie i pudełku, ale powoli brakuje mi już miejsca. Dopiero w czasie porządków i po wyciągnięciu wszystkiego co posiadam na podłogę zdałam sobie sprawę ile tego tak na prawdę jest. Nie mam tu zamiaru się chwalić, ani żalić, po prostu chcę Wam przekazać co sobie uświadomiłam. Może również którąś z Was zachęcę do przeglądnięcia swoich zbiorów ;)
Zdaję sobie sprawę, że kosmetyki stały się moim uzależnieniem i o ile z kolorówką nie mam aż takich problemów, to z pielęgnacją jak najbardziej. Słowo promocja działa na mnie jak płachta na byka, a poza promocjami kuszą mnie jeszcze bardziej pochlebne recenzję blogerek i vlogerek i produkty, które polecają. Obecnie mam szlaban na zakupy (szczególnie pielęgnacyjne), dopóki nie zminimalizuję chociaż trochę swoich zbiorów. 


W tych dwóch koszykach trzymam kosmetyki, których używam najczęściej (pomijając połowę górnej części lewego koszyka). Czyli jest tu trochę pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, totalny miszmasz. Jeśli chodzi o denko to najszybciej w nim zobaczycie właśnie te kosmetyki znajdujące się powyżej. 


W komodzie w największej szufladzie trzymam produkty, które chce mieć pod ręką, ale również zapasowe, które niedługo mogą mi się przydać. Tutaj również najczęściej odkładam to co dostaję w paczkach z Rossmanna, aby jak najszybciej zabrać się za testowanie. 


W jednym z pudełek z Rossmanna (wypełnionym po brzegi) trzymam pozostałą pielęgnację, do której raczej nie prędko sięgnę i która jeszcze jakiś czas poczeka w kolejce. 
Nie pokazuję Wam dokładnej zawartości pudełek i szuflady ponieważ zajęłoby mi to wieki. Poza tym na blogu na bieżąco Was informuję o wszystkich moich zakupach, także większość z tych produktów już się przewinęła przez haule zakupowe i zakładkę "Program Nowości". 


Lakiery obecnie trzymam w pudełeczku po butach Dominika ponieważ w żadnym innym już się nie mieszczą w całości. Gdy ograniczę ich ilość przeniosę je tam gdzie były wcześniej czyli do mniejszego i ładniej prezentującego się ozdobnego pojemnika ;)

Jak już wspominałam chcę się podzielić z Wami kilkoma produktami. Będą to przede wszystkim kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji ciała, ponieważ mam ich chyba najwięcej, a nie jestem w stanie używać wszystkich na raz i zużyć ich nawet do końca tego roku. 
Niżej znajdują się kosmetyki PRZETESTOWANE PRZEZE MNIE. Są to w większości produkty, które otrzymałam z Rossmanna, po prostu nie chcę ich sprzedawać, więc wolę oddać komuś, kto ma ochotę również je wypróbować. Nie są to buble, które chce Wam wcisnąć tylko produkty z grupy, której mam najwięcej i które są mi po prostu zbędne. 

          1                                                        2

Widzicie zużycie produktów w buteleczkach, więc nie piszę o tym poniżej.

1). Wygładzający MULTI olejek Lirene 
Arganowa mgiełka samoopalająca do twarzy i ciała 3w1 (jak może pamiętacie mam również rajstopy w sprayu z tej samej serii i jak się okazało po porównaniu składów jeden i drugi produkt to dokładnie to samo! Także oddaję mgiełkę, bo swoich rajstop również mogę używać na całe ciało i twarz ;D)
Candy Shop lakier o piaskowej fakturze Wibo nr 3, użyty 1 raz
MiniMax metaliczny lakier Eveline nr 955, użyty 1 raz

2). Mus multifunkcyjny CC 8w1 Venus (balsam brązujący), użyty 3 razy - niewielkie zużycie
Oliwka w sprayu z aloesem Johnson's baby
Candy Shop lakier o piaskowej fakturze Wibo nr 4, użyty 1 raz
MiniMax metaliczny lakier Eveline nr 954, użyty 1 raz

Jest to mini rozdanie dla moich czytelników i jedynym warunkiem jest obserwowanie mojego bloga i pozostawienie komentarza pod tym postem. Nie bawimy się tym razem w banery, blogrolla, instagrama itd.

Jeśli ktoś ma ochotę otrzymać WYPRÓBOWANE/PRZETESTOWANE przeze mnie kosmetyki, które mają jeszcze długą datę ważności to zapraszam ;) Mam nadzieję, że zgłoszą się chociaż 2 osoby, którym będę mogła wysłać te mini podarunki (oczywiście na mój koszt) ;)
Zainteresowanych proszę o zostawienie w komentarzu:

Obserwuję jako:
Adres email: 
Wybieram zestaw nr:

Drogą losowania wybiorę 2 osoby, zgłaszać możecie się do 14.06 (niedziela) do północy ;)
Czeka mnie jeszcze przegląd kolorówki, także może niedługo znowu czymś się chętnie podzielę.

Napiszcie mi jak spore są Wasze zapasy i czy lubicie gromadzić kosmetyki, czy wolicie kupować na bieżąco? ;))

piątek, 5 czerwca 2015

Kolorowe ombre ;)

Ostatnio bardzo często pokazywałam Wam jednokolorowy manicure, kilka dni temu postanowiłam coś zmienić. Trochę zaszalałam i zrobiłam biało-kolorowe ombre. Nie do końca efekt mnie zadowala, a zdjęcia tym bardziej. Paznokcie malowałam o 23:30 przy lampce i oczywiście później siedziałam do 1-2 w nocy zanim całkowicie wyschnął (logika). 
Co do zdjęć to też niestety nie wyszły najlepiej. Zrobiłam ich masę, w różnym świetle, ale coś poprzestawiałam w aparacie i nie wyszły nawet w połowie takie jakbym chciała. No cóż, złośliwość rzeczy martwych...


Ombre to ciekawe rozwiązanie dla urozmaicenia naszych paznokci. Nie mam zbyt dużej wprawy w jego robieniu, ale raz na jakiś czas coś pokombinuję w tym temacie ;) Kilka miesięcy temu na Instagramie pokazywałam Wam moje dwa przykładowe ombre FIOLETOWE i TRÓJKOLOROWE ;) Niestety nie doczekały się one notki na blogu. Obecnie staram się Wam pokazywać większość moich wariacji paznokciowych również na blogu, aby pamięć o nich nie zaginęła ;D 


Do kolorowego zdobienia użyłam przeróżnych lakierów. Większość jest z różnych marek, ale tutaj liczył się tylko kolor ;) Pierwsza buteleczka to witaminowa odżywka czyli moja baza, druga to biały bazowy lakier (1 warstwa), a ostatnia to top coat - niezbędny w dzisiejszym zdobieniu. 
Do wykonania w miarę płynnego przejścia kolorów posłużyła mi zwykła kuchenna gąbka, pocięta na mniejsze kawałki. Zapewne większość z Was wie jak robić ombre na paznokciach, niestety jak już pisałam paznokcie malowałam bardzo późno i nie mogłam zrobić na zdjęciach instrukcji krok po kroku. Jeśli ktoś jednak nie wie co i jak, ja swoje robię mniej więcej TAK, nie nakładam lakieru na papier tylko od razu na gąbkę i odciskam na paznokciu.  


Trochę żałuję, że malowałam paznokcie tak późno, ponieważ rano jak się obudziłam okazało się że wcale przejście nie jest takie równe i dokładne jak myślałam, że było w nocy przy sztucznym świetle ;D Skórki oczywiście były zalane lakierem, a całe palce były okropnie wypaciane ;D Jak widać muszę się jeszcze sporo nauczyć ;)
Który kolor najbardziej Wam się podoba? Bo mi chyba pomarańczo-brzoskwinka z Sally Hansen najładniej współgra z białym.


Na koniec oczywiście moje dzisiejsze tło ;)

Dajcie znać co myślicie, mam nadzieję, że nie wyszło najgorzej :)
Napiszcie mi jeszcze w jakich kolorach powinnam wykonać kolejne ombre! ;)

środa, 3 czerwca 2015

Zużycia maja ;)

Ostatnio pokazywałam Wam sporo nowości kosmetycznych, szczególnie tych pielęgnacyjnych. Żeby nie było, że tylko kupuję, dzisiaj dowód na to że również zużywam swoje zapasy ;) Uwielbiam kupować coraz to nowsze produkty, ale powiem Wam szczerze, że również uwielbiam je zużywać. Oczywiście najtrudniej jest rozstać się z ulubieńcami, ale przynajmniej zwalnia się miejsce na kolejne zakupy ;D 


Już od 1,5 roku prawie co miesiąc robię dla Was projekt denko. Bardzo lubię pisać i czytać u innych te kilka zdań na temat produktów, które zużyliśmy do końca i coś więcej możemy o nich powiedzieć. W maju również udało mi się trochę zużyć i już zbieram następne opakowania do denka ;)

WŁOSY:

Całą włosową czwórkę pokazywałam Wam już w tym dniu dla włosów

Olej lniany |Złoty Łan| - jak na razie to najlepszy olej jaki miałam okazję używać do olejowania włosów. Bardzo dobrze nawilża włosy, wygładza i dociąża, jestem niesamowicie zadowolona z jego działania. Nie mam problemu z jego zmyciem, dodatkowo moje włosy chłoną go jak żaden inny olej. Wiem, że gdybym była bardziej systematyczna w olejowaniu to efekt mógłby być jeszcze lepszy. Kupiłam już kolejne opakowanie. Dla zainteresowanych można go dostać w Biedronce za cenę 10 zł. 

Ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów podatnych na rozdwajanie |Gliss Kur| - uwielbiam odżywki w sprayu z Gliss Kura i ta również mnie nie zawiodła. Używam jej na mokre i na suche włosy, nigdy ich nie obciąża, ani nie skleja, dzięki niej rozczesywanie jest bardzo ułatwione. Wcześniej moją ulubioną była czarna wersja, obecnie obie są na równi. Z pewnością kupię ponownie

Szampon lniany wzmacniający z kompleksem witamin |Barwa naturalna| - bardzo, bardzo polubiłam się z tym szamponem. Zapach ma przecudowny, dla mnie pachnie jak zielone jabłuszko mmm. Wydajność była nie najgorsza, tym bardziej, że mam dość długie i gęste włosy i żadnego szamponu sobie nie żałuję. Pięknie się pieni, bardzo dobrze oczyszcza, radzi sobie ze zmyciem oleju, nie zawiera silikonów i kosztuje około 5-6 zł. Z przyjemnością kupię ponownie i wypróbuję pozostałe wersje tego szamponu ;)

Maseczka jajeczna odżywcza z Apteczki Babuni |Joanna| - jak dla mnie za mało treściwa, zbyt rzadka, lejąca i lekka maseczka, bardziej powiedziałabym odżywka. Niczym szczególnym mnie nie zaskoczyła, wystarczyła mi zaledwie na kilka razy. Była w miarę ok przy łączeniu z innymi półproduktami, tak jak np w wyżej wspomnianym dniu dla włosów z mąką ziemniaczaną. Nie kupię jej ponownie, bo niestety nie spełnia moich oczekiwań. 

TWARZ:

Tonik zwężający pory na dzień i na noc |Ziaja liście manuka| - produkt, który posłużył mi kilka miesięcy, więc wydajność jest zadowalająca, kolejny plus za wygodne opakowanie z atomizerem. Jeśli chodzi o działanie to nie zauważyłam zwężenia porów, dawał mi on jedynie uczucie odświeżenia i ochłodzenia. Był przyjemny do używania rano i wieczorem, nie wyrządził mojej skórze żadnych szkód, ale też niczym szczególnym mnie nie oczarował. Nie wiem czy kupię go ponownie

Żel myjący antybakteryjny, cera zanieczyszczona skłonna do wyprysków |Ziaja nuno| - całkiem przyjemny żel, o trochę ziołowym zapachu, ale za to o dobrym składzie. Delikatny, mało inwazyjny, radzi sobie z oczyszczaniem, przy czym nie wysusza, ani nie ściąga skóry. Nie mam się w sumie do czego przyczepić, może kiedyś kupię go ponownie.

Nawilżający krem pod oczy |Rival de Loop| - taki sobie kremik, który nie pozostawiał okolic oczu jakoś mocno i dogłębnie nawilżonych. Jego formuła i działanie było raczej lekkie i delikatne. Na szczęście nie wyrządził mi szkody, nie podrażnił okolic oczu, ani nie przesuszył. Spokojnie nadawał się pod makijaż, plus kosztował zaledwie kilka złoty i miał wygodne opakowanie. Raczej nie kupię go ponownie, dlatego, że obecnie potrzebuję mocniejszego nawilżenia mojej delikatnej skóry.

Rewitalizująca kremowa emulsja do oczyszczania twarzy z chińskim żeń-szeniem |Avon Planet Spa| - jest to produkt, który o dziwo całkiem miło mnie zaskoczył. Już niejednokrotnie "przejechałam" się na produktach do pielęgnacji twarzy z Avonu i nie spodziewałam się po tej emulsji niczego dobrego. Mimo to produkt dobrze, ale nadal w miarę delikatnie oczyszczał skórę, nie pozostawiał uczucia ściągnięcia, ani przesuszenia. Ma bardzo wygodne opakowanie, przyjemny zapach, odpowiednią konsystencję. Używałam go średnio co kilka dni, ponieważ wolałam nie ryzykować i nie nabawić się wysypu niedoskonałości itp. Może kiedyś kupię ponownie

Krem ochronny przed wiatrem i zimnem dla niemowląt i dzieci |Babydream| - jakiś czas temu pisałam Wam o nim w moich ulubionych kremach TUTAJ. Baaardzo polubiłam ten krem, za jego mocno-nawilżające działanie, za zapach (uwielbiam zapach kosmetyków Babydream), za bardzo gęstą i treściwą konsystencję (idealną na noc), za cenę, wydajność, po prostu za wszystko! Oczywiście krem jest za ciężki na dzień, lub pod makijaż, ale na noc moim zdaniem idealny dla suchej skóry. Bałam się wysypu niedoskonałości, ale na szczęście nic takiego mi się nie przytrafiło. Z ręką na sercu polecam! Z pewnością kupię ponownie ;)

CIAŁO: 

Żel pod prysznic Malina&Wanilia, Mango&Macadamia |Bebeauty| - ogromne, 750 ml żele Biedronkowej marki o pięknych i ciekawych zapachach. Malina z wanilią pachnie słodko, otulająco i niesamowicie przyjemnie, mango z macadamią pachnie trochę kwaśno i orzeźwiająco, jeden i drugi zapach przypadł mi do gustu. Jeśli chodzi o opakowanie pierwszy z żeli działał bez zarzutów, pompka nie sprawiała żadnych problemów, w drugim żelu natomiast już po kilku użyciach zaczęła się zacinać i nie dało się z niej korzystać. Żele miały odpowiednią konsystencję, dobrze się pieniły, lecz niestety zauważyłam, że przy dłuższym stosowaniu wysuszają skórę. Zapach na ciele utrzymywał się dość krótko, w łazience było go czuć zdecydowanie dłużej. Taka duża pojemność żelu może z czasem stać się męcząca, dlatego w między czasie używałam również innych produktów myjących. Dobrze się również sprawdzają jako płyny do kąpieli. Gdyby nie fakt, że miały tendencję do wysuszania, kupiłabym je ponownie, tak nie wiem czy się jeszcze na nie skuszę. Chyba, że pojawi się jakiś nowy, ciekawy zapach i nie będę potrafiła się powstrzymać ;D 

Wygładzające masło do ciała lody melba |Perfecta| - byłam bardzo ciekawa tego zapachu, spodziewałam się chyba czegoś odrobinę innego, ale i tak zapach przypadł mi do gustu. Masła nie używałam na co dzień, ale raz na jakiś czas sprawdzało się nieźle. Konsystencja była gęsta, treściwa, nawilżenie było w miarę ok, ale to zapewne przez obecność parafiny w składzie. Przyjemny produkt na który raczej nie mogę narzekać. Może kiedyś kupię ponownie, ale pewnie skuszę się na inną wersję zapachową.   

INNE:

Płyn do soczewek |Opti-free| - płyn z Rossmanna, który kupiłam gdy nagle zabrakło mi płynu, którego używam zazwyczaj. Niestety trochę mnie zawiódł swoim działaniem, ponieważ soczewki na oku szybko wysychały i bardzo często pojawiał się ból oczu i przez to również głowy, z którym i tak mam często ogromne problemy. Jako płyn zastępczy może być, ale do codziennego stosowania wybieram jednak płyn I-Wear. Nie wiem czy kupię ponownie

Duże płatki kosmetyczne |Carea| - czyli Biedronkowe płatki o których Wam pisałam już niejednokrotnie. Jak tylko pojawią się ponownie w sprzedaży kupię ponownie

Oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-ściągająca i maska regenerująca |Ziaja| - pisałam Wam o nich TUTAJ, więc nie będę się powtarzać. Pierwszą kupię ponownie, drugą raczej nie

Na dzisiaj to wszystko, idę się dalej kurować, bo znowu razem z Dominikiem jesteśmy chorzy... Taka piękna pogoda, a my latamy zasmarkani i zakichani ;(

A Wy lubicie zużywać, czy tylko kupować? ;D