poniedziałek, 22 grudnia 2014

Nowy kolor włosów!! ;))

Chcę Wam dzisiaj o czymś opowiedzieć i pokazać efekt swojego działania ;) 

Jak widzicie po tytule pofarbowałam włosy. Miałam 13 miesięczną przerwę i przez ponad połowę tego czasu zapierałam się że ich ponownie nie pomaluję. Pisałam Wam, że odrost nie rzuca się znacząco w oczy (mimo, że sięgnął już uszu) i że nawet fryzjerka powiedziała mi że wygląda jak naturalne ombre. Ale nie chodzi tu nawet o to, bo to bym jeszcze przebolała, chodzi o kolor jaki został po wypłukaniu się farby. Miałam totalnie rude włosy, których nie cierpiałam i w których czułam się tragicznie.
Rok temu pomalowałam włosy farbą z Avonu w odcieniu średni złoty brąz, chciałam zobaczyć jak będę wyglądała w trochę jaśniejszym kolorze niż mój naturalny. Wtedy myślałam sobie, że jak coś nie wyjdzie to najwyżej pofarbuje je jeszcze raz na ciemniejszy odcień brązu. Na początku byłam zadowolona, ponieważ farba nie zniszczyła mi włosów i kolor mi odpowiadał. Z czasem byłam coraz bardziej załamana i chciałam znowu mieć ciemne włosy. Wtedy byłam już włosomaniaczką i szkoda mi było znowu katować włosy farbą, więc przechodziłam ponad rok z rudym brązem.
Kobiety są dziwne, malują włosy na przeróżne kolory, a później w większości i tak chcą wrócić do naturalnego.

Tak więc tym razem wybrałam kolor jak najbardziej zbliżony do moich naturalków. Padło na farbę z Garniera w odcieniu brąz. Długo się wahałam na jaką markę postawić, miałam nawet listę z której miałam coś wybrać, ale i tak wybrałam coś zupełnie innego. Kupiłam 1 farbę, bo poprzednio również użyłam 1 i była wystarczająca. Tym razem trochę żałuję, że nie wzięłam 2, bo mam gdzieniegdzie lekkie prześwity, ale co tam ;) 
Wiem, że włosomaniaczki mogą mnie skrytykować za to co zrobiłam, ale potrzebowałam tej zmiany i czuję się z nią wyśmienicie! Mam nadzieję, że ten kolor mi aż tak nie zrudzieje ;)
Przechodząc do samej farby to poza strasznym smrodem amoniaku, który czułam na włosach nawet po 2 myciach nie mam jej nic do zarzucenia. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z farbami, bo było to moje 4 farbowanie w życiu, które jak co roku następuje na przełomie listopada i grudnia. Nie wiem czemu tak mam, ale chyba pod koniec roku najbardziej potrzebuję zmian, ciekawe czy za rok też coś wymyślę ;D


Nie zauważyłam, aby farba jakoś widocznie zniszczyła mi włosy. Oczywiście nie twierdzę, że są w lepszej kondycji niż przed zabiegiem, ale nie jest tragicznie. Końcówki pasowałoby niedługo podciąć, ale na razie mi szkoda, bo nigdy ich nie zapuszczę do długości o jakiej marzę ;|
Suche sianko na pasmach przy twarzy jest u mnie normalne, ponieważ włosy dość mocno mi się puszą, ale ostatnio umyłam włosy odżywką i problem prawie w 100% znikł! ;) Muszę go jeszcze trochę podrasować ;D Te fale to zasługa francuza, którego na noc zaplotła mi mama, moje naturalki nie kręcą się tak ładnie...

A na koniec jeszcze małe porównanie dzisiejszych włosów z majowymi kłaczkami. Kolor zupełnie inny, kształt odrobinę też, ale długość bardzo podobna ;| Międzyczasie 2 razy lekko podcięłam końcówki, ale tak jak Wam ostatnio pisałam, że moje włosy po osiągnięciu takiej długości przestają rosnąć. Staram się z tym walczyć, miałam 2 kuracje z wcierką z Jantaru, a obecnie używam olejku łopianowego z Green Pharmacy z czerwoną papryką, ale o niej napiszę Wam kiedyś coś więcej ;)

Dajcie znać czy zmiana wyszła mi na dobre ;) I napiszcie mi jaki macie stosunek do farbowania ;)


18 komentarzy:

  1. Ja na ogół zarzekałam się, że nigdy w życiu nie zmienię koloru włosów. Jakoś w gimnazjum kilka razy spróbowałam szamponetkami na rudo. Dobrze się czułam, jednak nie miałam ochoty być rudą i wróciłam do naturalnego.
    W tym roku, w wakacje, chciałam "odświeżyć" swój kolor i wybrałam ziołową farbę z henną, nieco ciemniejszą od naturalnego
    i byłam zadowolona, jednak kolor szybko się spłukał. Mam ochotę pobawić się z henną, ale jak na razie szkoda mi włosów :D
    Efekt na Twoich włosach bardzo mi się podoba i chyba zdecydowanie lepiej wygląda ten kształt włosów :)

    O mojej koloryzacji: http://nieidealniezidealnizowana.blogspot.com/2014/09/henna-pierwsze-koloryzacja-w-moim-zyciu.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak kształt zmienił je całkowicie i wiem, że przy długich włosach nie pasuje mi ścięcie na prosto. Gdy miałam boba do ramion było ok, ale przy dłuższych w ogóle się nie chciały układać...
      Z chęcią poczytam o Twojej koloryzacji, pewnie dowiem się czegoś nowego ;) dzięki ;))

      Usuń
  2. Kolor bardzo naturalnie wygląda i to była dobra decyzja :) Fale takie piękne! <3 Tym wpisem aż zachęciłaś mnie do tego, by po raz kolejny użyć mojej henny jasny brąz.. Wiem, że i tak po krótkim czasie się wypłuka, ale lubię coś zmienić a jeszcze trochę mi jej zostało po poprzedniej koloryzacji więc może się skuszę ;) Pokaż piękną buźkę! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę kiedyś wypróbować hennę, już od dawna mnie nią kusisz, ale nie mogę się zebrać w sobie i tego zrobić ;D Buźka jest kiepska, a ja kompletnie nie mam ręki do robienia selfie ;D

      Usuń
  3. ja swoje włosy taką chemiczną farbą ostatnio pomalowałam 8 lat temu :D czasami zrobię sobie jakąą płukankę, albo tak jak ostatnio nałożyłam hennę która baaardzo minimalnie zmieniła mój naturalny kolor- w sumie dodała po prostu złotych refleksów :)
    kolorek wyszedł Ci śliczny ;) włosy zdecydowanie ładniej wyglądają niż te "majowe" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad henną, ale potrzebowałam większej zmiany :) Nie mam obecnie kasy na profesjonalną koloryzację, więc farba za 13 zł mi wystarczyła ;D podziwiam Cie za Twój wyczyn! ;D

      Usuń
  4. Bardzo ładnie wyszedł Ci ten kolor :) Podziwiam, że jedno opakowanie prawie starczyło- u mnie a całe włosy schodziły 3 opakowania ;/ Włosy są dla nas- jeśli czujesz się dobrze w takim kolorze, to dlaczego masz nie farbować? Ja z farbowania nie zrezygnuję :)
    Mam pytanie odnośnie olejku łopianowego GP. Stosujesz go codziennie czy tak jak pisze producent 1-2 razy w tygodniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie 2 farby byłyby idealne, no ale z 1 też nie wyszło najgorzej ;D też uważam, że włosy są dla nas i nie żałuję tej decyzji, nadal będę o nie dbała tak samo jak wcześniej więc nie powinny wyglądać gorzej niż przed farbowaniem ;)

      A co do olejku to ja nie myję włosów codziennie, zazwyczaj robię to co 2-3 dni i jak kupiłam olejek to używałam go zdecydowanie za często. Raz zdarzyło mi się go użyć 3 razy w tygodniu i wtedy była masakra, bo okropnie przetłuścił mi włosy i nawet po myciu wyglądały źle. Obecnie robię to raz w tygodniu i widzę znaczną poprawę. Moim włosom chyba służy zasada im mniej tym lepiej ;)

      Usuń
  5. Ja uważam, że kobieta powinna się bawić wizerunkiem, modą, makijażem i kolorem włosów... i przede wszystkim powinna czuć się pięknie dla samej siebie! :) w zeszłym roku też używałam tego brązu 5.3 z Avonu, ale teraz mam odcień beżowego blondu i czuję się z nim fantastycznie :) trzeba coś czasem zmienić, aby nie było szaro i nudno, xo

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie zmiana na plus :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja pamietam swoje pierwsze farbowanie balam sie a dzis zmieniam odcienie ale rudosci jestem wierna. Kobieta czasani potrzebuje zmiany czy to wlosy czy to ciuch. Normalne. Kolorek bardzo fajny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć! Nominowałam Cię do tagu Liebster Blog Award i mam nadzieję, że weźmiesz w nim udział ;)
    http://mlodabloguje.blogspot.com/2014/12/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się w końcu odpowiedzieć na wszystkie nominacje ;)

      Usuń

Dziękuje za każdy komentarz, to dla mnie dodatkowa motywacja do działania ;) Staram się odwiedzać wszystkie komentujące u mnie osoby. Jeśli podoba Ci się mój blog zapraszam do obserwowania :)