środa, 31 grudnia 2014

25 przypadkowych faktów o mnie ;)

Zapraszam Was dzisiaj na ostatni dość luźny post w tym roku, tak się składa, że jest to również 100 post na moim blogu z czego bardzo się cieszę ;) Za kilka dni mój blog będzie obchodził swoje 1 pierwsze urodziny przez co jestem bardzo podekscytowana ;) 

Już kiedyś pojawił się post odnośnie faktów o mnie, ale było to jeszcze w kwietniu TUTAJ, dzisiaj serwuję Wam kolejną część i kto wie może jeszcze kiedyś coś takiego napiszę ;)


25 przypadkowych faktów o mnie:

  1. Jestem bardzo, ale to bardzo wstydliwą osobą i ciężko jest mi to przełamać.
  2. Mój chłopak jest ode mnie 2 lata młodszy, ale w ogóle nam to nie przeszkadza ;)
  3. Moja mania kupowania kosmetyków i interesowania się nimi jakoś bardziej zaczęła się dopiero po urodzeniu synka, wcześniej nie zwracałam większej uwagi na to jakich kosmetyków używam.
  4. Mam mnóstwo pieprzyków na całym ciele, w większości są one malutkie i kiedyś chciałam je policzyć. Gdy przekroczyłam sumę 100 pieprzyków to się poddałam ;D
  5. Denerwuje się w ekspresowym tempie i wiem, że bardzo trudno ze mną wytrzymać.
  6. Kiedyś miałam dość duże problemy z cerą, dopiero mocne antybiotyki przypisane przez dermatologa pomogły mi się ich w miarę pozbyć.
  7. Mimo, że mam już 23 lata dopiero teraz przechodzę okres buntu.
  8. Biorę udział w dużej ilości konkursów, ale jeszcze nigdy nic nie wygrałam ;(
  9. Ten blog jest moim pierwszym i zapewnie ostatnim ;D
  10. Jestem bardzo płaczliwą osobą, ostatnio staram się nad tym panować, ale np. w ciąży płakałam prawie codziennie (wiecie hormony). Nie potrafiłam się powstrzymać nawet na ulicy, w pociągu czy tramwaju przy masie ludzi.
  11. Moja ulubiona część garderoby to bluzy, mogłabym w nich chodzić cały czas i uwielbiam je kupować.
  12. Nigdy nie chciałabym być jedynaczką (mam jedną siostrę) i mam nadzieję, że mój syn również kiedyś będzie miał rodzeństwo ;)
  13. Najbardziej na świecie nienawidzę gdy ktoś mi mówi co mam robić i mnie poucza. Możecie być pewni, że i tak tego nie zrobię, albo wezmę się za to dopiero jak przestanę kipieć od środka.
  14. Nie mam prawa jazdy mimo, że podchodziłam do niego x razy, boję się jeździć i nie potrafię nad tym strachem zapanować. 
  15. Większość pieniędzy wydaję na kosmetyki i jedzenie, kupuję bardzo mało ciuchów jak na dziewczynę.
  16. Chciałabym zacząć nagrywać filmiki na YT, mam nadzieję, że w tym roku spełnię to marzenie, a przynajmniej spróbuję ;)
  17. Nienawidzę swojego imienia, jest najokropniejsze, wydaje mi się że kompletnie do mnie nie pasuje i gorzej trafić nie mogłam ;D
  18. Najbardziej na świecie brakuje mi snu. Dominik ma problemy ze spaniem, a ja od ponad dwóch lat ciąglę chodzę niewyspana i zmęczona.
  19. Jednym z moich postanowień Noworocznych jest czytanie więcej książek. W tym roku przeczytałam ich tylko kilka i to zazwyczaj w pociągach lub na uczelni. Obecnie gdy już nie studiuję nic nie czytam ;/ Chciałabym zacząć czytać chociaż 1 książkę miesięcznie.
  20. Nie potrafię oszczędzać, wszystkie pieniądze jakie mam muszę w ekspresowym tempie wydać ;(
  21. Nie lubię chodzić w sukienkach, zazwyczaj kupuję sukienkę na jeden raz, ewentualnie kilka i sprzedaję.
  22. Miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo i tęsknie za nim ogromnie.
  23. Najpiękniejsze wspomnienia do których często wracam myślami to wakacje 2011 ;) 
  24. Marzy mi się kilka operacji plastycznych ;D Nie mam tu na myśli odsysania tłuszczu czy robienia sztucznych piersi, tylko np. korekcja nosa, ponieważ mam złamaną przegrodę i mój nos to mój największy kompleks. 
  25. Jestem zbyt dziecinna jak na swój wiek.
Napiszcie mi coś o sobie, abyśmy mogły się lepiej poznać! ;)

Życzę Wam Dziewczyny wspaniale spędzonego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku! ;*

Do zobaczenia już w styczniu! ;))

wtorek, 30 grudnia 2014

Grudniowa paka nowości Rossmanna ;)

Przedostatni post w tym roku czyli paczka z Programu Nowości ;)
Tym razem przypilnowałam "sprawy" i w końcu pierwszy raz mogłam wybierać spośród wszystkich możliwych zestawów ;) Wybór był dość trudny, bo w sumie w każdej paczce było coś ciekawego i większość dziewczyn zachwalała grudniowe zestawy. Dokładnie się zastanowiłam i wybrałam paczkę, która mi się przyda, a nie tylko będzie cieszyć oko. Ostatnio doskwiera mi brak dobrej odżywki/top coatu do paznokci i jak zobaczyłam zestawy z takim oto produktem wiedziałam, że na któryś się skuszę.
Kolejnym miłym zaskoczeniem była ilość produktów ponieważ tym razem mam ich 11, a nie 9 jak we wcześniejszych ;) 
Nazwałabym tą paczkę bardzo pachnącą, a czemu dowiecie się dalej. Paczka prezentuje się następująco:


Got2b pianka do włosów, poziom utrwalenia 3 - nie używam tego typu produktów, ale może kiedyś będę chciała zrobić sobie loki/fale i je mocniej utrwalić, więc lepiej mieć ją w zapasach ;)
Adidas antyperspirant w kulce - na pewno się przyda no i mogę już stwierdzić, że bardzo ładnie pachnie.
Adidas żel pod prysznic soft honey - również cudownie pachnie.
Laura Conti odżywka do paznokci bomba witaminowa - czyli produkt na którym mi najbardziej zależało, koniecznie ją wypróbuję gdy zmyję już manicure Sylwestrowy. Nigdy nie miałam styczności z tą marką, ale opakowanie samej odżywki prezentuje się bardzo ładnie i estetycznie ;D Obawiam się tylko tego, że nie pod każdy lakier nada się jako baza, ponieważ odżywka ma mleczny kolor ;|
Wibo puder w perełkach - jeden z dwóch produktów, które najmniej mnie cieszą. W poprzednim zestawie miałam rozświetlacz w perełkach z tej samej serii, który jako tako może być. Pudru natomiast nie potrzebuję, do tego jest on bardzo rozświetlający i za ciemny dla mojej skóry, ponieważ otrzymałam kolor 2, a jestem bladziochem tym bardziej zimą ;|
Fa antyperspirant w sprayu - również cudownie pachnie ;)
Playboy mgiełka do ciała - nie koniecznie przepadam za zapachami Playboy, ale latem może się u mnie sprawdzi.
Vaseline nawilżający krem do rąk, wzmacnia paznokcie - na brak kremów do rąk zdecydowanie nie cierpię, ale już jakiś czas kusi mnie ta marka, więc z chęcią go przetestuję.
Always zapachowe wkładki higieniczne - bardzo przydatny produkt, którego się nie spodziewałam ;)
Tami bawełniane chusteczki kosmetyczne do twarzy - pierwszy raz mam styczność z takimi chusteczkami, ale pierwsze co zwróciło moją uwagę to zapach, którym była wypełniona cała duża paczka! Pachną bardzo intensywnie i obawiam się że może mi to nie odpowiadać na dłuższą metę.
Always podpaski higieniczne - z wkładek jestem zadowolona, ale z podpasek kompletnie nie, ponieważ ich nie używam. Poza tym są ogromne, ale co kto lubi.

W innych zestawach można było znaleźć również kosmetyki, które mogą Was zainteresować i które za kilka tygodni znajdziemy na półkach w Rossmannie. Między innymi Carmex w sztyfcie o zapachu granatu, puder z Astora, nowe matowe pomadki z Wibo i serum wyszczuplające, ujędrniające np do biustu i pośladków z Tołpy.

Była to ostatnia paczka w tym roku, mam nadzieję, że załapie się również na kolejne i że będą przynajmniej w takim stopniu zadowalające jak pozostałe ;)

Jutro szykuję ostatni post i o dziwo nie będzie to nic kosmetycznego ;))

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Ostatnie hity i kity w tym roku ;)

Dawnym zwyczajem przychodzę dzisiaj do Was z nowym postem o dość późnej porze. 
Chciałam jeszcze w tym roku zrobić podsumowanie ulubieńców ostatnich 12 miesięcy, ale jednak się nie wyrobię i taki post pojawi się dopiero w styczniu ;)
Dzisiaj natomiast zrobię małe podsumowanie największych hitów i kitów grudnia. Kosmetyków nie ma dużo więc mam nadzieję, że przed północą się wyrobię ;)

Przepraszam Was również za okropną jakość zdjęć, ale światło mi ostatnio nie sprzyja. 
Pod choinką znalazłam swój pierwszy aparat i niedługo skończy się robienie zdjęć tabletem ;D 


 Aby było miło, na początek hity:
Delikatny żel do mycia twarzy do skóry skłonnej do podrażnień z szałwią |Green Pharmacy| - jest to zdecydowanie jeden z lepszych żeli, jakie ostatnio stosowałam. Podoba mi się w nim prawie wszystko, mówiąc prawie mam na myśli to że mógłby być troszkę gęstszy, bo jego konsystencja często mi przeszkadza w trakcie mycia. Pomijając już konsystencję, działanie ma bardzo delikatne i przyjemne. Produkt całkiem ładnie pachnie, ma wygodne i przejrzyste opakowanie z pompką. Żel delikatnie się pieni i jest w miarę wydajny. Nie podrażnia mojej skóry, nie wysusza i nie ściąga. Z chęcią do niego powrócę i wypróbuje inne wersje żeli tej marki ;)

Antyperspirant |Garnier| - przyjemny zapach, długotrwałe działanie, wygodne opakowanie, nie powoduje podrażnień, czego chcieć więcej ;) W zapasie mam jeszcze wersję różową i mam nadzieję, że również się nie zawiodę.

Masło do ciała z masłem shea |The Body Shop| - przecudowne w działaniu masło! Bardzo gęste i treściwe, świetnie i na długo nawilża, szybko się wchłania i pozostawia uczucie bardzo miękkiej i zadbanej skóry. Obawiałam się zapachu, ale jest bardzo przyjemny i otulający. To moje pierwsze masło tej firmy i zdecydowanie mam ochotę na więcej!

Krem nawilżający matujący |Ziaja 25+| - bardzo dużo się nasłuchałam i naczytałam o tym kremie zanim go w końcu kupiłam i powiem Wam, że się nie zawiodłam! Krem świetnie nawilża i zauważalnie matuje moją skórę. Jest idealny pod makijaż jak i do nakładania w ciągu dnia. Pozostawia przyjemne uczucie nawilżenia, nie roluje się i szybko się wchłania. Miałam już kilka kremów z Ziaji i tylko z tego jednego jestem w 100% zadowolona, pozostałe kremy zostawiały mi tłustą warstwę na skórze i za nic w świecie nie chciały się wchłonąć, z tym jest na szczęście inaczej.

Bogaty krem odżywczy |Avon Anew Nutri-Advance| - nie spodziewałam się rewelacji, ale krem całkiem miło mnie zaskoczył. Jest dość ciężki, dlatego używam go zazwyczaj na noc, ponieważ pod makijażem może się nie sprawdzić. Nakładam grubą warstwę kremu, która zawsze do końca się wchłania i wspaniale nawilża moją skórę. Podczas obecnej pogody moja skóra bardzo szybko się przesusza i takie mocne nawilżenie jest dla niej niezbędne. Mam go już prawie na wykończeniu i czuję, że jeszcze kiedyś do niego wrócę, ponieważ póki co nie znalazłam innego równie dobrego kremu.

Teraz dwa buble:
Piernikowy płyn do kąpieli |Avon| - czy piernikowy płyn nie brzmi kusząco, tym bardziej w okresie świąt? Hmm ja myślałam, że brzmi ;D Niestety się przejechałam, ponieważ zapach jest strasznie intensywny i nie ważne czy nalałam go do wanny odrobinę, czy całkiem sporo (ponieważ uwielbiam dużą i pachnącą pianę) zawsze po kąpieli bolała mnie głowa. Płyn pachnie jak spalone pierniczki niestety i mimo, że uwielbiam płyny z Avonu tego nie dam rady zużyć do końca.

Kolagenowe serum do mycia twarzy |BingoSpa| - ehhh ta marka mnie coraz bardziej przeraża; z 10 produktów jakie u nich zamówiłam to większość są to albo buble, albo bardzo marne i nijakie kosmetyki. Kolejne wielkie rozczarowanie to właśnie to serum. Po każdym użyciu tak tragicznie przesuszało mi skórę, że myślałam, że odpadnie mi twarz! Jak widać kilka razy próbowałam dać mu szansę i zawsze kończyło się tak samo. Robiłam sobie od niego przerwy nawet kilkutygodniowe i nic. Mam jeszcze w zapasach wersję z jedwabiem, ale za nic w świecie nie mogę się przekonać, aby ją wyciągnąć ;/

Post pisany na szybko, mam nadzieję, że coś z niego zrozumiecie ;)

Używałyście któregoś z tych produktów? Jak się u Was sprawdziły?
Dzisiaj byłam odebrać ostatnią w tym roku paczkę z Rossmanna, także jutro spodziewajcie się dawki nowości! ;) 


poniedziałek, 22 grudnia 2014

Nowy kolor włosów!! ;))

Chcę Wam dzisiaj o czymś opowiedzieć i pokazać efekt swojego działania ;) 

Jak widzicie po tytule pofarbowałam włosy. Miałam 13 miesięczną przerwę i przez ponad połowę tego czasu zapierałam się że ich ponownie nie pomaluję. Pisałam Wam, że odrost nie rzuca się znacząco w oczy (mimo, że sięgnął już uszu) i że nawet fryzjerka powiedziała mi że wygląda jak naturalne ombre. Ale nie chodzi tu nawet o to, bo to bym jeszcze przebolała, chodzi o kolor jaki został po wypłukaniu się farby. Miałam totalnie rude włosy, których nie cierpiałam i w których czułam się tragicznie.
Rok temu pomalowałam włosy farbą z Avonu w odcieniu średni złoty brąz, chciałam zobaczyć jak będę wyglądała w trochę jaśniejszym kolorze niż mój naturalny. Wtedy myślałam sobie, że jak coś nie wyjdzie to najwyżej pofarbuje je jeszcze raz na ciemniejszy odcień brązu. Na początku byłam zadowolona, ponieważ farba nie zniszczyła mi włosów i kolor mi odpowiadał. Z czasem byłam coraz bardziej załamana i chciałam znowu mieć ciemne włosy. Wtedy byłam już włosomaniaczką i szkoda mi było znowu katować włosy farbą, więc przechodziłam ponad rok z rudym brązem.
Kobiety są dziwne, malują włosy na przeróżne kolory, a później w większości i tak chcą wrócić do naturalnego.

Tak więc tym razem wybrałam kolor jak najbardziej zbliżony do moich naturalków. Padło na farbę z Garniera w odcieniu brąz. Długo się wahałam na jaką markę postawić, miałam nawet listę z której miałam coś wybrać, ale i tak wybrałam coś zupełnie innego. Kupiłam 1 farbę, bo poprzednio również użyłam 1 i była wystarczająca. Tym razem trochę żałuję, że nie wzięłam 2, bo mam gdzieniegdzie lekkie prześwity, ale co tam ;) 
Wiem, że włosomaniaczki mogą mnie skrytykować za to co zrobiłam, ale potrzebowałam tej zmiany i czuję się z nią wyśmienicie! Mam nadzieję, że ten kolor mi aż tak nie zrudzieje ;)
Przechodząc do samej farby to poza strasznym smrodem amoniaku, który czułam na włosach nawet po 2 myciach nie mam jej nic do zarzucenia. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z farbami, bo było to moje 4 farbowanie w życiu, które jak co roku następuje na przełomie listopada i grudnia. Nie wiem czemu tak mam, ale chyba pod koniec roku najbardziej potrzebuję zmian, ciekawe czy za rok też coś wymyślę ;D


Nie zauważyłam, aby farba jakoś widocznie zniszczyła mi włosy. Oczywiście nie twierdzę, że są w lepszej kondycji niż przed zabiegiem, ale nie jest tragicznie. Końcówki pasowałoby niedługo podciąć, ale na razie mi szkoda, bo nigdy ich nie zapuszczę do długości o jakiej marzę ;|
Suche sianko na pasmach przy twarzy jest u mnie normalne, ponieważ włosy dość mocno mi się puszą, ale ostatnio umyłam włosy odżywką i problem prawie w 100% znikł! ;) Muszę go jeszcze trochę podrasować ;D Te fale to zasługa francuza, którego na noc zaplotła mi mama, moje naturalki nie kręcą się tak ładnie...

A na koniec jeszcze małe porównanie dzisiejszych włosów z majowymi kłaczkami. Kolor zupełnie inny, kształt odrobinę też, ale długość bardzo podobna ;| Międzyczasie 2 razy lekko podcięłam końcówki, ale tak jak Wam ostatnio pisałam, że moje włosy po osiągnięciu takiej długości przestają rosnąć. Staram się z tym walczyć, miałam 2 kuracje z wcierką z Jantaru, a obecnie używam olejku łopianowego z Green Pharmacy z czerwoną papryką, ale o niej napiszę Wam kiedyś coś więcej ;)

Dajcie znać czy zmiana wyszła mi na dobre ;) I napiszcie mi jaki macie stosunek do farbowania ;)


niedziela, 21 grudnia 2014

Pastelowy manicure ;)

Cześć Dziewczyny ;) 

Ostatnio mam kiepski nastrój dlatego rzadziej tu zaglądam, na Instagrama w sumie też. 
Dzisiaj w końcu się zmobilizowałam i pokażę Wam moje paznokcie sprzed ponad tygodnia. Już jakiś czas Wam ich nie pokazywałam i w między czasie na moich paznokciach przewinęło się kilka kolorów. Nudziaki z ozdobnymi kryształkami, metaliczny burgund/fiolet, którego jedno zdjęcie znajduje się na Insta, a obecnie mam frencza, którego już dobrych kilka lat nie robiłam. Myślicie, że jest nadal modny czy już obciachowy?


Uwielbiam pastele i mogę je nosić cały rok. Użyłam lakieru z Avonu o dumnej nazwie Pastel Pink, moim zdaniem lakier ma idealny odcień, ale jest dość ciężki w malowaniu. Wydaje mi się że takie kolory mają to do siebie, że są oporne. Jako top coatu użyłam nowego lakieru Miracle Gel z Sally Hansen, którego pokochałam od pierwszego użycia. Pięknie nabłyszcza paznokcie i na prawdę daje wrażenie żelowych paznokci. Dodatkowo przedłuża lakier o dobrych kilka dni, jest to najlepszy top jaki miałam i obecnie używam go za każdym razem jak robię minicure ;)

Oprócz paznokci uwagę zwracają gwiazdki, które pewnie będą częstym gościem na blogu ;)


Miłej niedzieli i do zobaczenia niedługo! ;)

wtorek, 16 grudnia 2014

TAG: 11 włosowych pytań ;)

Już dawno temu miałam odpowiedzieć na ten tag do którego nominowała mnie Kochana AGA, przepraszam, że robię to tak późno, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. Dzisiaj w końcu szybko i na temat odpowiadam na 11 pytań związanych z włosami, więc zainteresowanych zapraszam dalej ;-)


1. Jaka gwiazda ma według Ciebie najpiękniejszą fryzurę?

 Pal licho gwiazdy nad których wyglądem stoi masa stylistów i którzy mają kupę kasy, ja wolę się inspirować dziewczynami mniej znanymi, a jeszcze piękniejszymi niż niejedna gwiazda. Moim guru w kwestii pięknych i zadbanych włosów jest DARIA, jak tylko patrzę na jej zdjęcia to zachwycam się jej urodą i tymi boskimi włosami. Same zobaczcie czy nie są cudowne...


 

2. Jaki jest Twój cel pielęgnacji włosów?


Pragnę, aby moje włosy były przede wszystkim zdrowe i pięknie się prezentowały. Chciałabym również, aby zaczęły rosnąć, bo w sumie przez ostatnich kilka lat zauważyłam, że gdy osiągnął taką długość jaką mam obecnie stają w miejscu i za nic w świecie nie chcą być dłuższe. Długość do talii już byłaby dla mnie zadowalająca ;)

 

3. Jaka jest najgorsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłaś swoim włosom?


Hmm sama nie wiem, może farbowanie? Ale zrobiłam to tylko 3 razy w życiu i między każdym farbowaniem był rok przerwy. Ale o tym napiszę Wam niedługo coś więcej ;) 


 4. Jaka jest Twoja ulubiona forma pielęgnacji włosów?


Zdecydowanie olejowanie i robienie domowych maseczek, lub udoskonalanie już tych gotowych ;)

 

5. Dokończ zdanie. Moje włosy byłyby idealne, gdyby...


... się nie puszyły, były gładkie i błyszczące, moje fale byłyby bardziej podrasowane, a kolor był jednolity... czyli długa droga przede mną ;D


Ostatnia aktualizacja moich włosów TUTAJ

 

6. Maska czy odżywka?
Zdecydowanie stawiam na maskę, w swoich zbiorach mam ich znacznie więcej i lubię je nakładać na włosy nawet na kilka godzin, bo właśnie wtedy widzę największe rezultaty. 
Odżywkę wybieram gdy mam mało czasu, nakładam ją na kilka minut i spłukuję, lub używam tych bez spłukiwania.

7. Od kiedy i dlaczego zajęłaś się bardziej profesjonalną pielęgnacją włosów?


Nie mogę sobie przypomnieć od czego się zaczęło, ale trwa to już około 1,5 roku, z tym, że tak na poważnie i bardziej świadomie kilka miesięcy. To, że założyłam bloga bardzo wpłynęło na to jak moje włosy się zmieniły. Wasze blogi to moje największe i najlepsze źródło informacji ;)

 

8. Gdybyś na jeden dzień mogła mieć wymarzone włosy, jakby one wyglądały?


                       TAK                                    lub                                   TAK                        
Nie ważne czy proste czy kręcone, ponieważ jestem fanką jednych i drugich. Ważne, aby były grube, gęste, zdrowe, zadbane i błyszczące ;)

 

9. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk do włosów?


Ostatnio zdecydowanie takim produktem jest olej kokosowy o którym Wam już niejednokrotnie wspominałam.

 

10. Czego nigdy nie odważyłabyś się zrobić swoim włosom? 


Nigdy przenigdy nie przefarbowałabym się na blond! Nie mam nic do blondynek, ale uwielbiam ciemne włosy i nigdy z nich nie zrezygnuję ;)

 

11. Dokończ zdanie: mój ulubiony blog o świadomej pielęgnacji włosów to... 


Pewnie Was zaskoczę, ale chyba nie mam takiego jedynego bloga, który jest dla mnie skarbnicą wiedzy. Nawet wszystkim Wam znaną Anwen nie czytam, ani nie obserwuję, ostatnio jedynie na Instagramie zaczęłam ją śledzić. Obecnie jestem największą miłośniczą wyżej wspomnianej Darii i dla mnie jej włosy są najpiękniejsze w całej blogsferze ;) Ale dużo się uczę w sumie od wszystkich włosomaniaczek, które obserwuję ;)


Jeszcze raz dziękuję Adze za nominację ;* 
Chciałabym przeczytać odpowiedzi każdej z Was, więc również odpowiedzcie na ten tag ;)
 Do zabawy zachęcam szczególnie Agnieszkę z bloga Agnieszka bloguje i Kamilę z bloga Moje buble :)

piątek, 12 grudnia 2014

Pozytywne zaskoczenie czyli nawilżająca pianka do golenia Skino z Biedronki.

Cześć Dziewczyny ;)
Ostatnio mam tak ogromnego lenia, że zaniedbałam nawet bloga. Poza lenistwem doskwiera mi również brak organizacji. Mam tak dużo spraw do ogarnięcia i za nic nie mogę się zabrać. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale muszę się w końcu ogarnąć! Grudzień to mój ulubiony miesiąc w roku i nie mogę go zmarnować. 

Mam dla Was dzisiaj krótką recenzję produktu, który mnie pozytywnie zaskoczył. Pojawił się również w ostatnich ulubieńcach, ale wtedy nic konkretnego Wam o nim nie napisałam. 
Powiem Wam szczerze, że wcześniej nie używałam pianek do golenia, jedyna, którą miałam kilka razy to na pewno świetnie Wam znana brzoskwiniowa pianka z Isany. Niestety nie byłam z niej zadowolona i zaprzestałam jej kupowania. Kiedyś podczas zakupów w Biedronce znalazłam tą piankę w innym miejscu niż zazwyczaj i postanowiłam dać jej szansę i ją wypróbować ;)

GĘSTA, KREMOWA, ZBITA KONSYSTENCJA:
Jestem bardzo zadowolona z tej pianki, ponieważ jest zbita i nie rozpływa się od razu po kontakcie z wodą, jak wyżej wspomniana Isana. Właśnie to najbardziej mi w niej przeszkadzało, ponieważ nie zdążyłam jeszcze przejechać maszynką po skórze, a po piance nie było już śladu. 
Pianka ułatwia golenie i bardzo uprzyjemnia cały proces ;) Maszynka gładko sunie po skórze, nie powoduje to żadnych podrażnień, ani skaleczeń, z którymi nie raz miałam spory problem. 
Czy działa nawilżająco to nie do końca mogę stwierdzić, ponieważ prawie zawsze po goleniu (i nie tylko) używam maseł i balsamów. Produkt ma męski zapach, ale to w sumie dla Panów jest przeznaczona więc nie ma co się dziwić. Mi osobiście zapach bardzo odpowiada, ale oczywiście po kąpieli nie jest już wyczuwalny na skórze.
PLUSY:
- cena - niecałe 4 zł
- dostępność - każda Biedronka 
- konsystencja
- działanie
- zapach
- wygodne opakowanie
- wydajność

MINUSY:
- brak

PODSUMOWUJĄC: za cenę niecałych 4 zł otrzymujemy na prawdę dobrą i wartą uwagi piankę do golenia. Nie mogę jej porównać do pianek z Nivea, Gillette, Venus lub Veet, bo ich nie używałam, ale wiem jedno, na pewno nie dostaniemy ich w tak niskiej cenie. Jeśli jestem zadowolona z tej pianki i nic mi w niej nie przeszkadza to nie widzę sensu, aby przepłacać. Mimo to znając życie kiedyś sięgnę po piankę innej marki i porównam je ze sobą, może mile się zaskoczę, a może nie. 
Polecam Wam wypróbować, może się polubicie ;) Mam ochotę przetestować również zieloną wersję czyli łagodzącą i żele do golenia tej samej marki w odrobinie wyższej cenie. Na pewno Was o tym fakcie poinformuje ;)

Napiszcie mi czego Wy używacie do golenia, chętnie o tym poczytam ;)

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Dzień dla włosów plus ich aktualizacja.

Dość dawno nie prezentowałam Wam aktualizacji swoich włosów tak samo jak i dnia dla nich. Dzisiaj Wam pokażę jak obecnie się prezentują, opowiem Wam o ich stanie i o tym jak ostatnio wygląda ich pielęgnacja ;)

Zdjęcia były robione w sobotę, dzień po wspomnianym dniu dla nich. Nadal zmagam się z puszeniem włosów i ostatnio również z ich nasilonym przetłuszczaniem. Nigdy nie miałam problemów z szybkim przetłuszczaniem włosów, myłam je 2-3 razy w tygodniu. Aktualnie muszę je myć co 2 dni, bo okropnie się prezentują. Nie wiem czy nie jest to spowodowane używaniem olejku łopianowego, ponieważ odkąd go stosuję, zauważyłam ten problem.

Na włosy nałożyłam: olej kokosowy wymieszany z olejkiem dla dzieci Babydream i olejkiem z Schaumy (który pokazywałam w ostatniej paczce z Rossmanna). Nałożyłam oleje na suche włosy na około godzinę pod czepek. Następnie w skórę głowy wtarłam lekko podgrzany olejek łopianowy z czerwoną papryką z Green Pharmacy na około 30 minut również pod czepek. Później dwukrotnie umyłam włosy szamponem z Alterry z biotyną i kofeiną. Po myciu na około 30 minut nałożyłam maskę z Biovaxu z keratyną i jedwabiem. Po spłukaniu maski w końcówki wtarłam znowu olejek z Schaumy

Włosy po skończonym "zabiegu" prezentują się tak:
Jak widzicie na zdjęciach moje włosy są prawie rude. Farbowałam je ponad rok temu i z koloru brązowego wypłukały się na taki właśnie kolor. Zdjęcia były robione przy oknie i w sumie idealnie oddają ich obecny kolor i stan. Są lekko pofalowane dlatego że prawie cały czas chodzę i śpię w warkoczu, nie cierpię rozpuszczonych włosów ;D Jestem w miarę zadowolona z ich wyglądu, końcówki były lekko wycieniowane we wrześniu i nadal są zdrowe i się nie rozdwajają. 

Moje włosy pokochały olej kokosowy, moim zdaniem świetnie na nie wpływa! Jest to zdecydowanie najlepszy produkt do włosów jaki posiadam i po którego stosowaniu widzę prawdziwe rezultaty. Obecnie również mam go na włosach i rozpaczam nad tym, że została mi go końcówka, idealnie na użycie jeszcze jeden raz. Koniecznie muszę się zaopatrzyć w nowe opakowanie.
Czasami stosuję go mieszając z innymi produktami, a czasami solo i w sumie zawsze jestem zadowolona. Im dłużej trzymam go na włosach tym lepsze widzę efekty. Włosy są błyszczące, lejące, wygładzone i dociążone. Są miękkie w dotyku i odpowiednio nawilżone. 

Używacie również oleju kokosowego, albo macie jakiś inny sprawdzony olej? 
Jak się mają Wasze włoski? :)

piątek, 5 grudnia 2014

Skromny, ale zadowalający haul listopadowy.

Dzisiaj prezentuję Wam swoje skromne łupy z ubiegłego miesiąca. Ostatnio powstrzymuję się od zakupów, bo na razie niczego mi nie brakuje i nie chcę gromadzić jeszcze więcej zapasów. Powstrzymałam się nawet od promocji 1+1 w Rossmannie i jestem z tego powodu niesamowicie dumna! ;) 
Chociaż... gdyby w moim Rosku była szafa Bourjois chyba bym się skusiła. 


Nie skorzystałam z promocji na kolorówkę, więc pocieszyłam się pielęgnacją, bo jakby inaczej ;D Kupiłam oliwkę dla dzieci Babydream oczywiście, aby używać jej na włosy. Kiedyś już ją miałam i byłam bardzo zadowolona ;) Mydełko lawendowe Alterra, które pięknie pachnie i mam zamiar używać go do mycia pędzli i nowy limitowany krem do rąk z Isany z pantenolem i masłem shea.
Pewnie widzieliście już na Instagramie część zakupów w tym właśnie 2 produkty z Green Pharmacy: delikatny żel do mycia twarzy i olejek łopianowy z czerwoną papryką. Obydwa produkty odkąd je kupiłam namiętnie używam i jestem zadowolona ;) No i mój ulubieniec z Ziaji czyli oliwkowa woda tonizująca, która doczekała się już osobnej RECENZJI.

W Biedronce skusiłam się na kolejny antyperspirant z Garniera, obecnie używam wersji fioletowej i jestem pozytywnie zaskoczona. Kupiłam także odżywkę Goodbye Damage również z Garniera i jest już moim nowym ulubieńcem! ;) Kiedyś miałam te duże płatki kosmetyczne z Carea i gdy ponownie spotkałam je w Biedronce wzięłam od razu 3 opakowania. Jest ich o 20 sztuk więcej niż tych Rossmannowskich, a cena jest bardzo zbliżona (około 3 zł), więc było warto ;)

Obecnie mam odwyk od Avonu i zamówiłam tylko 2 produkty kosmetyczne, duży kubek - sowę, który znajdziecie na Instagramie i 2 szklane, świecące aniołki na choinkę. Z kosmetyków padło na nowy podkład w musie z serii Luxe i cudownie pachnący płyn do kąpieli orchidea i słodka malina. Z nowego katalogu zamówiłam tylko 2 rzeczy więc jest dobrze ;)

Jestem zadowolona, ponieważ kupiłam tylko to co potrzebuję i tym razem ilość zakupów nie jest przesadzona ;) A jak sprawa wygląda u Was?



czwartek, 4 grudnia 2014

Kolejna paczka z Rossmanna - czyli nowości kosmetyczne na miesiąc luty ;)

Cześć dziewczyny! ;)
Miałam prawie tygodniową przerwę od bloga, ponieważ byłam poza domem, ale dzisiaj już do Was wracam i to z nowościami!
W ubiegły piątek odebrałam kolejną paczkę pełną nowości i są to produkty, które pojawią się w Rossmannie w lutym. Oczywiście jak to ze mną bywa nie obyło się bez małego zamieszania ;/

Zazwyczaj pocztę sprawdzam kilkanaście razy dziennie, a akurat tego dnia pierwszy raz sprawdziłam o godzinie 11 - gdzie email od Rossmanna pojawił się ok 5 rano. Oczywiście prawie połowa zestawów była już niedostępna i swoją paczkę wybierałam w ogromnym pośpiechu, aby przypadkiem nie zostać z "niczym". Wybrałam pierwszy możliwy zestaw z tych dostępnych i w ogóle tego nie żałuję. Jestem bardzo zadowolona i w sumie nie zamieniłabym się na inny. 
Jedyne produkty, które mnie zaciekawiły w innych zestawach to nowa wersja płynu micelarnego z Garniera (jak się później okazało ma w sobie alkohol, więc dziękuję bardzo!) i woda toaletowa Bruno Banani (była dostępna tylko w zestawach 30+ które mnie i tak nie obowiązują).

Dobra koniec gderania, przechodzę do tego co mam w swoim w zestawie:

Cieszę się że tym razem jest przewaga kolorówki, ponieważ pielęgnacji mam już za dużo i nie kupię nic nowego do końca następnego roku ;( 

Kolejny szampon, tym razem Schauma - lustrzany blask, szampon do włosów matowych i trudnych do rozczesania, jakoś nieszczególnie przepadam za tą marką, ale z opisu producenta zapowiada się zachęcająco. Paletka cieni do powiek Lovely - Classic Make Up Kit, już jakiś czas kusiła mnie wersja nude tej paletki, ale nigdy nie mogłam na nią trafić w Rossmannie. Kolory cieni bardzo mi odpowiadają i moim zdaniem zapowiadają się lepiej niż poprzednia wersja paletki. Jeszcze jej nie testowałam, ale na dniach koniecznie muszę wypróbować. Odżywczy krem do rąk Le Petit Marseillais, to mój pierwszy produkt tej marki i jestem pewna, że wykorzystam go do ostatniej kropli, bo jestem uzależniona od kremowania rąk ;) Dwa metaliczne lakiery Eveline Mini Max, kolory nie do końca mi odpowiadają, ale zobaczymy jak się sprawdzą na paznokciach, dzisiaj lub jutro się o tym przekonam. Rozświetlające perełki Wibo, posiadam tylko jeden rozświetlacz również w perełkach z Avonu, przekonam się które są lepsze i bardziej warte uwagi.

Z tej samej serii co szampon Schauma - lustrzany blask, olejek do włosów matowych i trudnych do rozczesania. Cieszę się że do mnie trafił ponieważ obecnie czuję zapotrzebowanie na olejki do włosów. Tym bardziej, że można go używać przed myciem i po. Venus multifunkcyjny mus do ciała 8w1, jestem przerażona jego kolorem, bo wygląda jak samoopalacz, jest ciemnobrązowy! Ale po rozsmarowaniu nie jest tak tragicznie, mam nadzieję, że nie będę wyglądała jak skwarka. Tusz do rzęs Manhattan Volcano Extra Delux, aktualnie wykańczam dwa tusze, więc jakiś zapasowy się przyda. I na koniec coś równie świetnego, czyli prezent, którego nie muszę recenzować ;) Top coat Sally Hansen miracle gel, nigdy nie miałam produktów tej marki, więc bardzo się cieszę z takiego gratisu ;)

Jak widzicie większość kosmetyków na pewno mi się przyda i cieszę się z ich posiadania. Może dla Was również przygotuję jakąś recenzję, dajcie tylko znać czego jesteście najbardziej ciekawe ;)

Na dzisiaj już kończę, ale postaram się jutro pokazać Wam pozostałe nowości z ubiegłego miesiąca ;)

piątek, 28 listopada 2014

Totalny ulubieniec - oliwkowa woda tonizująca, liście zielonej oliwki Ziaja.

Obiecałam Wam recenzję na temat mojego ostatniego wielkiego ulubieńca i oto ona ;) A mianowicie oliwkowa woda tonizująca z witaminą C z nowej serii liście zielonej oliwki z Ziaji. 

Wcześniejsza seria, o której było i nadal jest bardzo głośno, czyli liście manuka, mi osobiście nie przypadła do gustu. Oczywiście nie skreślam jej całkowicie ponieważ, miałam tylko 2 produkty z tej serii. Mikrozłuszczający krem na noc, który u mnie kompletnie się nie spisał i pastę oczyszczającą, która również nie wywołała zachwytu. Nadal chcę wypróbować żel myjący i tonik, może wtedy moje zdanie na temat tej serii się zmieni. 

Kończy mi się moja ukochana woda różana, której ostatnio bardzo sobie skąpie, aby wystarczyła mi jeszcze na jak najdłużej. Wiem, że na pewno kupię ją ponownie, ale szukałam dobrego zamiennika na chwilę obecną. Taki który będzie odświeżał i odżywiał moją skórę. Gdy byłam w aptece w oczy rzuciła mi się właśnie oliwkowa woda tonizująca. Oczywiście poza apteką, dostępna jest również w firmowym sklepie Ziaji i prawdopodobnie również w drogeriach. 
Pomyślałam, że się skuszę, a cena tym bardziej mnie zachęciła, ponieważ kosztowała 8 zł za 200 ml.
Od pierwszego użycia jestem w niej zakochana! Spisuje się genialnie, a dozownik bardzo ułatwia użytkowanie. Używam jej 2 razy dziennie, idealna jest zarówno po demakijażu, pod makijaż, na makijaż (nie rujnuje go, a delikatnie scala), po myciu twarzy jak i w ciągu dnia. Delikatnie odświeża twarz, gdy jest ona podrażniona i np. ściągnięta - wtedy łagodzi to uczucie. W podróży i po ćwiczeniach jej nie używałam, ale wszystko przede mną ;))

OPIS PRODUCENTA:
Opakowanie jest bardzo poręczne i wygodne, posiada atomizer, który rozpyla delikatną mgiełkę. 
Używam jej prosto na twarz, bardziej odpowiada mi ta opcja niż psikanie na wacik i przemywanie nim buzi. Nie żałuję jej sobie w ogóle, psikam sporą ilość za każdym razem i mam jej jeszcze ponad połowę, a używam prawie 3 tygodnie. Wydaje mi się że nie jest najgorzej z wydajnością ;)
Byłam bardzo zdziwiona tym jak szybko mgiełka się wchłania i w ogóle nie spływa z twarzy. Pozostawia skórę bardzo miękką, gładką i nawilżoną. Witamina C może rozjaśnić skórę/przebarwienia, działa również łagodząco.
Zapach produktu mi odpowiada i mi się podoba, pachnie świeżo i trochę "liściasto".  

SKŁAD:
Nie jestem mistrzem w rozszyfrowywaniu składów, ale wydaje mi się że jest całkiem w porządku. Nie znalazłam w nim niczego, co by mnie mocno zaniepokoiło. 


PLUSY:
- działanie
- cena
- wydajność
- dostępność
- zapach
- skład

MINUSY:
- brak

PODSUMOWANIE: Wody lubię używać ponieważ łagodzi moją twarz po demakijażu, a także rano po umyciu żelem, by ją dodatkowo odświeżyć. Jestem z niej bardzo zadowolona i wiem, że na jednym opakowaniu się nie skończy. Używanie jej to dla mnie czysta przyjemność i urozmaicenie mojej pielęgnacji twarzy ;)
Kuszą mnie również pozostałe produkty z tej serii, szczególnie maseczki, peeling i krem  ;)

Jest to oczywiście tylko moje zdanie i odczucia na temat tej wody. Wiem, że są osoby, które się na niej zawiodły, ponieważ ich zdaniem nic nie robi, tak samo na Wizażu ma średnią ocenę. Wiadomo, że każda z nas jest inna i każdej odpowiada co innego. Ja Was osobiście zachęcam do przetestowania, może ją polubicie i docenicie tak samo jak ja ;)
Jeśli macie tą wodę, lub inny produkt z tej serii dajcie znać :)

środa, 26 listopada 2014

Denko październik-listopad || mini recenzje zużytych produktów.

W końcu przyszedł odpowiedni czas na denko. W październiku taki wpis się nie pojawił, bo miałam mało zużytych produktów, ale w listopadzie nadrobiłam i trochę się tego nazbierało ;) Zaczynam, bo pewnie długo mi zejdzie... Jeśli o którymś z produktów pisałam już wcześniej podlinkuję dany post ;)
PRODUKTY DO WŁOSÓW:
Ekspresowa odżywka regeneracyjna Million Gloss GLISS KUR - totalny BUBEL, nie kupię ponownie.
Maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych granat i aloes ALTERRA - miałam napisać Wam recenzję tej maski, przygotowałam już nawet zdjęcia, ale w sumie nie wiedziałam, co Wam o niej opowiedzieć. Niby byłam z niej zadowolona, ale jakiś ogromnych rezultatów jej działania nie zauważyłam. Podobał mi się jej zapach, konsystencja, ale nawet nie zwróciłam uwagi czy puszyła mi włosy bardziej niż inne produkty czy nie. Może kupię ją ponownie i wtedy bardziej skupię swoją uwagę na efektach jakie daje i wtedy więcej Wam o niej napiszę. 
Szampon z 5 % mocznikiem ISANA - recenzja TUTAJ, bardzo polubiłam ten szampon i kupię go ponownie.
Olejek rycynowy - używałam oczywiście do olejowania, szczególnie końcówek włosów. To już moje ente opakowanie, kupię ponownie.
Jedwab w płynie, serum na łamliwe końcówki GREEN PHARMACYULUBIENIEC w tej kwestii, spisywał się świetnie i był baaardzo wydajny, z pewnością kupię ponownie
PRODUKTY DO TWARZY:
Emulsja oczyszczająca do twarzy granat bio ALTERRA - recenzja TUTAJ, nie do końca byłam z niej zadowolona, nie kupię ponownie
Krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc, liście manuka ZIAJA - dla mnie straszny BUBEL, nie kupię ponownie
Płyn micelarny BEBEAUTY - każdej z Was pewnie świetnie znany, kiedyś robiłam jego małe PORÓWNANIE z kultowym już płynem micelarnym z Garniera. Po dłuższym stosowaniu stwierdzam, że nie jestem z niego za bardzo zadowolona. Po 1 moja twarz po jego użyciu okropnie się kleiła, a po 2 podrażniał moje oczy, nie wiem czy kupię go ponownie. Chyba zostanę przy ulubionym płynie z Garniera.
Matujący krem BB AVON - do ostatniej kropli miałam mieszane uczucia co do niego. Do wyboru są dwa odcienie, dla siebie wybrałam oczywiście ten jaśniejszy, ale mimo to był dla mnie delikatnie za ciemny, do tego miałam wrażenie, że ciemnieje na twarzy w ciągu dnia. Z plusów na pewno warto zwrócić uwagę na to, że całkiem dobrze kryje i nie najgorzej matuje. Używałam go w dni kiedy moja cera nie wyglądała za dobrze, a musiałam wyjść z domu np. na pocztę czy do sklepu. Nie robiłam sobie pełnego makijażu, bo nie mam problemu z wyjściem bez "tapety" z domu, nakładałam jedynie ten krem. Nie musiałam go nawet zmatowić, bo i tak całkiem nieźle wyglądał. Nadal nie wiem czy kupię go ponownie.
Micelarny żel nawilżający BEBEAUTY - recenzja TUTAJ, uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam, to chyba mój ulubiony żel do mycia buzi, na 100 % kupię ponownie.
Pomadka ochronna Essential Care NIVEA - całkiem niezła pomadka, znalazła się nawet w ULUBIEŃCACH, jedynie pod koniec zrobiła się bardzo miękka i mi się rozwalała, może kiedyś kupię ponownie

PRODUKTY DO KĄPIELI:
Płyn do kąpieli o zapachu fiołka AVON - nie zapamiętałam tego zapachu jakoś szczególnie, ale ogólnie bardzo lubię płyny i żele tej marki. Sam produkt kupię ponownie, ale ten zapach nie koniecznie. 
Żel pod prysznic Mistique AVON - moim zdaniem ten zapach jest okropny i w ogóle mi się nie spodobał. Mam swoich ulubieńców i wiem, że do tego zapachu już nie wrócę, męczę się teraz z mydełkiem w płynie z tej samej serii. Same żele na pewno kupię ponownie
2 żele pod prysznic, borowinowy i słodkie migdały z białą glinką BINGO SPA - recenzja TUTAJ, średnio się sprawdziły, żadnych rewelacji, nie kupię ponownie

 PRODUKTY DO PIELĘGNACJI:
Płyn do higieny intymnej FACELLE - totalny ulubieniec, recenzja TUTAJ, z pewnością kupię ponownie.
Masło zwiększające elastyczność skóry w ciąży PERFECTA - nie, nie jestem w ciąży, masło otrzymałam w paczce z Rossmanna do przetestowania. Niby było ok, ale parafina na samym początku w składzie mocno mnie zniechęciła i zapach w ogóle mi nie odpowiadał. Nie kupię ponownie
Krem do rąk z jagodami Acai AVON - zapach cudowny, konsystencja i kolor kremu ok (kolor taki sam jak opakowanie ;)), nawilżenie w normie, ale niestety dłonie po jego użyciu okropnie się kleiły ;( To go zdecydowanie dyskwalifikuje, nie kupię go ponownie.  

 ZAPACHY:
Perfumy Instinct AVON - znalazły się nawet w ULUBIEŃCACH, całkiem ciekawy zapach, nadaje się moim zdaniem i na dzień i na wieczór, ładne opakowanie, całkiem niezła trwałość.
Perfumy Spotlight AVON - mam ten flakonik już prawie dwa lata, zapach zdecydowanie bardziej odpowiedni na wieczór, jest dość mocny i wyrazisty. Miło mi się kojarzy, ponieważ dostałam je od chłopaka ;)

Nie napisałam Wam czy perfumy kupię ponownie, bo raczej rzadko wracam do tego samego zapachu ;) 

 POZOSTAŁE:
Duże płatki kosmetyczne LILIBE-ROSSMANN - moje zdecydowanie ulubione płatki, nie rozdwajają się, idealne do demakijażu, toników i zmywania paznokci. Kupię ponownie
Maseczka nawilżająca LIRENE - taka mała saszetka wystarczyła mi na 3 razy i na prawdę byłam z niej zadowolona. Ma przyjemny zapach, odpowiednią konsystencję i przede wszystkim ładnie nawilżała moją twarz. Resztki maseczki wmasowywałam w skórę i nie zmywałam jej, dzięki czemu miałam dłużej uczucie nawilżenia ;) Kupię ją ponownie

Ok udało się, misja wykonana ;) Wyrzucam nareszcie te wszystkie śmieci i biorę się za zbieranie następnych opakowań. Życzcie mi powodzenia i dajcie znać jak mi poszło! ;)