poniedziałek, 5 października 2015

Książki i filmy - wrzesień '15.

Wiem, że jestem bardzo niesystematyczna i że przez ostatnie miesiące mocno zaniedbałam bloga. Nie dość, że moje miejsce w sieci poszło w odstawkę to jeszcze ucierpiały na tym wszystkie dziewczyny, które do tej pory regularnie odwiedzałam. Przepraszam Was bardzo za to że tak mało się przykładam, staram się nadrabiać zaległości, ale kiepsko mi to idzie... Muszę wygospodarować więcej czasu i w końcu przejrzeć Wasze blogi, bo aż mi głupio.

___________________________

Od początku tego roku prawie co miesiąc dziele się z Wami filmami, które zrobiły na mnie większe lub mniejsze wrażenie. W tym miesiącu nie mogłoby być inaczej :) Poza filmami tym razem pojawią się również książki. Mam nadzieję, że nie będzie to pierwszy i ostatni raz! ;)


We wrześniu obejrzałam 10 filmów, ale tylko 2 zapadły mi na tyle w pamięć, żebym z czystym sercem chciała je Wam polecić. Są to dwa nowe filmy, z czego drugi niedawno miał swoją premierę.   




"DO UTRATY SIŁ" - historia światowej klasy boksera, którego poznajemy w szczytowej formie, otoczonego bogactwem, piękną żoną, cudowną córką, mnóstwem przyjaciół itd. Niestety jak to w życiu bywa to co piękne szybko się kończy. Żona boksera umiera w jego ramionach, córka zostaje mu odebrana przez opiekę społeczną, popada w długi, traci cały majątek, reputację i dosłownie cały jego świat lega w gruzach. Musi walczyć sam ze sobą i ze swoją agresją, aby odzyskać dziecko i wrócić na ring, musi zacząć od zera. Wtedy wychodzi na jaw kto tak na prawdę jest po jego stronie i kto wyciągnie do niego rękę w najtrudniejszym okresie w życiu.
Wzruszający, pełen emocji, ze świetną obsadą, muzyką i nietypową sportową historią film. Jake Gyllenhaal i Rachel McAdams moim zdaniem świetnie dobrani do swoich ról, ich filmowa córka Oona Laurence również całkiem pozytywnie mnie zaskoczyłam. Polecam Wam "Do utraty sił", jest to raczej film, który większości przypadnie do gustu ;) 



"MARSJANIN" - jest to pierwszy od dawien dawna (nie chce nawet mówić od kiedy) film obejrzany w kinie. Wybraliśmy się na przedpremiere w jakości 3D i nie żałujemy żadnej wydanej złotówki. Bardzo lubię filmy o kosmosie (w podstawówce chciałam być astronautą ;D) i tym razem również się nie zawiodłam. 
"Marsjanin" to historia Mark'a (w tej roli ulubieniec kobiet Matt Damon), który odłącza się od swojej załogi i zostaje sam na Marsie. W takiej sytuacji większość z nas po prostu by się załamała i czekała na śmierć, ale Mark zakasuje rękawy i zaczyna długą i mozolną walkę o przetrwanie. Wiadomo jakie warunki panują na Marsie, więc nasz bohater musi sam sobie zapewnić wodę, pożywienie na długie lata i okazuje się że całkiem dobrze sobie radzi, przynajmniej na początku. Na szczęście jest na tyle inteligentny i mądry, że odkrywa w sobie dużą znajomość między innymi biologii, chemii i fizyki.
Jest to historia nie tyle o astronautach, podróżach w kosmos i NASA co o chęci życia, walki o przetrwanie i powrót na naszą planetę. Jest to również wzruszający, pełen napięcia i genialnych ujęć film. Mimo ponad 2 godzinnego seansu historia nie traci na wartości, a efekty 3D tylko ją wzmacniają. Mi film bardzo przypadł do gustu i jeśli lubicie takie kino to szczerze polecam!    


Jednym z moich postanowień Noworocznych był powrót do czytania. Kiedyś (mam tu na myśli głównie okres gimnazjum) czytałam całkiem sporo, lecz z czasem pojawiło się coraz więcej obowiązków, a czytanie zeszło na dalszy plan. Gdy jeszcze studiowałam często czytałam w podróży do Krakowa (czyli średnio 5 godzin w jedną stronę) i na uczelni na nudniejszych wykładach. Lecz z zakończeniem tego okresu zakończyło się również moje zaglądanie do książek.  
Tak więc obiecałam sobie w tym roku czytać minimum 1 książkę miesięcznie. Za wykonanie planu zabrałam się dopiero gdzieś na wakacjach (wiem, szybki mam zapłon), ale trochę już nadrobiłam. Przeczytałam ostatnio 7 książek, większość właśnie we wrześniu. Obecnie jestem w trakcie czytania kolejnych 2, więc może do końca roku się wyrobię ;D
Koniec z ciągłym szukaniem wymówek i wybierania zamiast książki tableta lub laptopa. Czas się zawsze znajdzie tylko trzeba go sobie odpowiednio zorganizować.



"Hopeless" i druga część "Losing Hope" - to historia, która bardzo mile mnie zaskoczyła i która szczerze mówiąc trafiła prosto do mojego serducha. Mimo, że są to młodzieżowe książki nie są dziecinne i infantylne jak to czasami bywa. Pierwsza jest opowiedziana z perspektywy dziewczyny, druga natomiast chłopaka i mimo, że "Losing Hope" momentami mi się dłużyło (bo znałam już wcześniej historię) i tak jest godne polecenia. Dzięki drugiej książce mogłam lepiej poznać głównego bohatera i jego przeszłość co dobrze wpłynęło na ogólny odbiór powieści Colleen Hoover. 
Książki opowiadają o nastolatkach Sky i Holderze, których jak się później okazuje łączy wspólna przeszłość. Zanim jednak to sobie uświadomią liczy się dla nich tylko tu i teraz. Cała opowieść wydaje się być raczej lekka i przyjemna, ale z każdą kolejną stroną sprawy zaczynają się coraz bardziej komplikować, a we wspomnieniach tej dwójki wracają chwile z dzieciństwa. 
Książka pięknie opisuje zauroczenie, a później pierwsze zakochanie, ale także ogromny ból po stracie kogoś bliskiego, tęsknotę, złość, niesprawiedliwość. Powiem szczerze, że można się wzruszyć, ale także trochę pośmiać. Często wracam do tych książek myślami i mam ochotę na inne pozycje tej pisarki szczególnie na "Szukając kopciuszka", która jest w pewnym stopniu kontynuacją historii Sky i Holdera.   


"Girl Online" - czyli książka większości znanej Zoelli czyli brytyjskiej vlogerki. Odkąd wszędzie zaczęłam wpadać na okładkę tej książki (na You Tubie, Instagramie itp.) byłam jej coraz bardziej ciekawa, aż postanowiłam ją kupić i sama się przekonać o co tyle szumu. Jeśli mam byś szczera nie do końca rozumiem te wszystkie zachwyty i nie wiem czy skuszę się na kolejną cześć, która już niedługo pojawi się w sprzedaży,
Mimo, że lubię młodzieżowe książki to ta nieszczególnie przypadła mi do gustu. Moim zdaniem była trochę dziecinna, przewidywalna i nie wciągnęła mnie tak jak większość pozycji, które Wam dzisiaj pokazuję. Dopiero pod koniec książki zaczęło się coś dziać i dopiero wtedy mnie zaciekawiła na tyle że postanowiłam ją jednak skończyć czytać.
Pewnie większość z Was wie o czym opowiada, ale pozwolę sobie przypomnieć. Cała akcja rozgrywa się w okresie Świąt Bożego Narodzenia co dodaje jej niewątpliwego uroku. Penny typowa nastolatka, raczej niewyróżniająca się szara myszka, prowadzi anonimowego bloga pod nickiem "Girl Online" gdzie pisze o wszystkim co ją gryzie i nurtuje i gdzie tak na prawdę jest sobą. Dziewczyna od jakiegoś czasu cierpi na ataki paniki i kiedy kompromituje się w szkole na przedstawieniu rodzice chcąc jej pomóc zabierają ją ze sobą do Stanów gdzie jadą w interesach. Tam poznaje przystojniaka Noah z którym od razu łapie wspólny język i o którym również po kryjomu zaczyna pisać na swoim blogu. Żeby nie było nudno po powrocie do domu (do Anglii) wszystko się komplikuje i dziewczyna przestaje być anonimowa, jej chłopak jak się okazuje również...

"Papierowe miasta" - czyli znowu książka na którą się skusiłam pod wpływem presji Internetu ;D W tamtym roku była to "Gwiazd naszych wina" w tym kolejna powieść Johna Green'a, która doczekała się swojej ekranizacji. Bardzo chciałam się wybrać na ten film do kina, ale wyszło jak zawsze, czyli znowu pozostaje mi czekać, aż film pojawi się w sieci.
Tak na prawdę historia mnie zaskoczyła, spodziewałam się w sumie czegoś innego, ale ja często tak mam ;) Nieprzewidywalna i na pewno nietypowa nastolatka Margo ma dość otaczającego ją świata i pewnego dnia stawia wszystko na jedną kartę i postanawia diametralnie zmienić swoje życie wcielając w nie swój idealnie dopracowany plan ucieczki. W całą akcję wciąga swojego sąsiada i dawnego przyjaciela Quentina, który tak na prawdę jest całkowitym przeciwieństwem dziewczyny. Po nieoczekiwanym zniknięciu Margo, chłopak jako jeden z niewielu przejmuje się całą sytuacją i postanawia ją odnaleźć szukając wskazówek, które dla niego zostawiła. Czy było warto poświęcić tyle czasu i zapału, żeby odnaleźć Margo i czy to coś dla niej zmieni nie będę zdradzać.
Wiem, że film jest oparty tylko na fragmentach książki i różnią je także zakończenia, ale jak tylko w końcu go obejrzę to na pewno dam Wam znać co bardziej mi się podobało ;)


"Masa o kobietach polskiej mafii" - nie miałam w planach czytać tej książki, ale gdy kupiłam wszystkie 3 części Masy swojemu chłopakowi postanowiłam przeczytać chociaż jedną z nich. Nie wiem czy wiedza, którą zyskałam po jej przeczytaniu do czegoś mi się przyda, ale przynajmniej szybko i całkiem ciekawie się czytało. Mafia to raczej nie moje klimaty, ale warto poszerzać horyzonty ;D
Polska mafia wzbudza kontrowersje i ten temat nadal żyje swoim życiem. To jak wyglądało życie gangsterów od kuchni niejednego może zainteresować. Lecz to jak postępowali wtedy z kobietami, którym bądźmy szczerzy w większości to odpowiadało może szokować, a nawet obrzydzać. Niektórzy ludzie dla pieniędzy i "sławy" są w stanie zrobić dosłownie wszystko o czym właśnie możemy przeczytać w tej książce. Nie będę tego raczej już bardziej komentować, każdy ma swoje zdanie na taki temat.

"Bezpieczna przystań" -  kolejna pozycja Sparks'a, który jak wiadomo lubi wzruszać, bawić i upodobał sobie szczęśliwe zakończenia. Pewnie jest Wam znana ekranizacja książki, którą ja sama widziałam chyba w tamtym roku. Powoli zapomniałam szczegóły tej historii i postanowiłam sięgnąć po książkę w celu jej przypomnienia. 
Katie, która ucieka przed koszmarnym życiem jakie prowadziła przez kilka ostatnich lat i postanawia ukryć się w małym nadmorskim miasteczku. Przybiera inną tożsamość, zmienia swój wygląd zewnętrzny i próbuje ułożyć sobie nowe życie zaczynając od zera. W nowym miejscu poznaje wdowca Alexa i dwójkę jego uroczych dzieci i mimo, że na początku bardzo się wzbrania przed jakąkolwiek zażyłością z czasem uświadamia sobie, że przecież każdy ma prawo do szczęścia. Wszystko zaczyna się układać, ale jej przeszłość nie odpuszcza i ponownie wkracza w jej życie.
Film mi się podobał, ale książka jest w sumie jeszcze ciekawsza. Podoba mi się to że tutaj znalazł się również rozwinięty wątek męża Kate i jego perspektywa na całą zaistniałą sytuację. 


"Dotyk Crossa" - na koniec książka, której nie posiadam w wersji papierowej i którą czytałam na tablecie. O Crossie słyszałam jeszcze jak czytałam trylogię Greya czyli 2 lata temu. Niektórzy porównywali te dwie historie i twierdzili, że Cross jest zdecydowanie lepszy, postanowiłam się w końcu przekonać. 
Na pewno trochę ze sobą łączy te dwie postaci. Cross tak jak Grey jest miliarderem, może przebierać wśród kobiet z którymi się spotyka, budzi podziw w towarzystwie i na wiele może sobie pozwolić. Panowie mają również tajemnicę z przeszłości, którą skrywają głęboko w sobie. Natomiast główne bohaterki trochę się między sobą różnią. Anastasia była szarą niedoświadczoną myszką, a Eva pochodzi z dobrego domu, posiada swój majątek, ma doświadczenie w wielu "sprawach", ale ma za sobą również mroczną przeszłość. W porównaniu z Greyem, Cross jest moim zdaniem jeszcze bardziej zboczony (mimo, że nie ociera się o sado-maso) i czasami aż z zawstydzeniem czytałam niektóre sceny. Sama nie wiem czy wolę Crossa (i jego przegenialne imię - Gideon xd) czy tajemniczego Greya. Na pewno nie jest to literatura wyższych lotów, ale czasami można sięgnąć po coś odprężającego ;D

Trochę mi zeszło z pisaniem, mam nadzieję, że chociaż jedną osobę zaciekawiłam dzisiejszym wpisem ;)
Dajcie mi znać którą z pozycji znacie i polećcie mi proszę jakieś nowe tytuły, obojętnie czy filmowe czy książkowe! ;)

7 komentarzy:

  1. Znam tylko bezpieczna przystań :) sama niedawno robiłam taki post :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Filmów nie znam, ale do utraty sił mam zamiar zobaczyć - gdzie oglądałaś na internecie? :) Tobie zapadły 2 filmy w pamięci, a ja obejrzałam we wrześniu tylko 2 :D hahah Nie wiem czy wgl dodawać teraz przegląd, ale może dodam :P
    Książek za to znam o dziwo dużo, bo czytałam:
    - papierowe miasta - niby spoko, ale bez szału :D Film chyba lepiej mi się spodobał, niż książka. Szczególnie jeśli chodzi o zakończenie :) Gwiazd naszych.. uwielbiam za to! Czytałaś?
    - Hopeless - fajne, podobało mi się, lubię takie historie ;)
    - Bezpieczna przystań - podobała mi się, jak wszystkie sparksa.
    A Online girl mam u siebie, ale boję sie właśnie, że będzie dziecinna taka :P
    Dojeżdżałaś codziennie 5 godzin na studia? :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do utraty sił oglądałam chyba na cda, gdzie zazwyczaj oglądam filmy ;)
      W papierowych miastach zakończenie również mnie zaskoczyło, spodziewałam się czegoś innego i mam nadzieję, że zakończenie filmu bardziej przypadnie mi do gustu ;) Gwiazd naszych wina także uwielbiam i mam tą książkę, ale nie wiem czemu większy sentyment mam do filmu ;)

      a jeśli chodzi o studia, to studiowałam zaocznie i co 2 tygodnie jeździłam do Krk na weekend, dojeżdżanie codziennie 10h raczej nie miałoby sensu ;D

      Usuń
    2. O to obejrzę, nawet nie sprawdzałam, bo nie miałam czasu. Poza tym stwierdziłam, że na pewno jeszcze nie będzie :DD

      Tak sie właśnie zdziwiłam :P

      Usuń
  3. ,, Do utraty sił" chętnie bym zobaczyła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja koleżanka właśnie czyta Masę ale kompletnie nic nie chce zdradzić...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz, to dla mnie dodatkowa motywacja do działania ;) Staram się odwiedzać wszystkie komentujące u mnie osoby. Jeśli podoba Ci się mój blog zapraszam do obserwowania :)